piątek, 9 stycznia 2015

Sulwhasoo Essential Rejuvenating Eye Cream [recenzja+skład]

SKŁAD/INCI: Ophiopogon Japonicus (Mondo Grass) Root Extract, Glycyrrhiza Uralensis (Chinese Licorice) Root Extract, Butylene Glycol, Water, Betaine, Jojoba Esters, PEG-75, Glycerin, Biosaccharide Gum-1, Hydrogenated Poly(C6-14 Olefin), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Dimethicone, Hydrogenated Olive Oil Lauryl Esters, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Camellia Sinensis Leaf (Green Tea) Extract, Paeonia Albiflora (White Peony) Root Extract, Nelumbo Nucifera (Lotus) Seed Extract, Polygonatum Officinale Rhizome/Root Extract, Lilium Tigrinum (Tiger Lily) Flower/Leaf/Stem Extract, Rehmannia Glutinosa Root Extract, Chrysanthemum Morifolium (Florist's Daisy) Flower Extract, Paeonia Suffruticosa (Tree Peony) Root Extract, Citrus Unshiu (Japanese Mandarin) Peel Extract, Adenophora Stricta Root Extract, Lycium Chinense (Goji Berry) Root Extract, Coix Lacryma-Jobi Ma-Yuen (Job's Tears) Seed Extract, Angelica Tenuissima Root Extract, Honey, Hydrolyzed Red Ginseng Saponins, Portulaca Oleracea (Common Purslane) Extract, Angelica Acutiloba Root Extract, Panax Ginseng (Ginseng) Root Extract, Beta-Glucan, Cnidium Officinale Root Extract, Paeonia Lactiflora (Chinese Peony) Root Extract, Borago Officinalis (Starflower) Seed Oil, Cyclopentasiloxane, Polyglyceryl-10 Stearate, Cetearyl Alcohol, PEG-40 Stearate, Cyclohexasiloxane, Methoxy PEG-114/Polyepsilon Caprolactone, Hydrogenated Lecithin, Arachidyl Alcohol, C12-16 Alcohols, Propanediol, Behenyl Alcohol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arachidyl Glucoside, Palmitic Acid, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Fragrance.

Część z Was pewnie pamięta ten niezbyt przyjemny moment, kiedy po raz pierwszy zauważyła, że pod oczami namnożyło się trochę za dużo drobnych linii, lub wręcz zmarszczek. Kiedy ja zaczęłam zauważać pierwsze drobne linie pod oczami - co mnie wkurzyło - uznałam, że czas zaatakować czymś porządniejszym, niż tylko krem nawilżający. Przez to właśnie zaczęłam grzebać nieco głębiej w odmętach internetu, aż dotarłam do kremu pod oczy Sulwhasoo (a raczej jego próbek). To była chyba moja pierwsza styczność z wysokopółkowymi koreańskimi kosmetykami. Teraz z perspektywy czasu wiem, że powinnam była zacząć używać kosmetyków typu anti-aging dużo wcześniej; tak samo z filtrami. Niestety, kilka lat wstecz jeszcze nie miałam pojęcia o czymś takim, jak azjatycka pielęgnacja i nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo istotna jest ochrona przeciwsłoneczna. No ale trudno się mówi, czasu się nie cofnie. Można tylko starać się pielęgnować w chwili obecnej swoją skórę najlepiej, jak potrafimy. 
Tyle tytułem wstępu o tym, co skłoniło mnie do rozszerzenia pola kosmetycznych poszukiwań w kierunku koreańskich kosmetyków, które kosztują majątek (ale na szczęście można ich używać za dużo mniej). 

Sulwhasoo to koreańska marka specjalizująca się w ekskluzywnych ziołowych kosmetykach wytwarzanych z użyciem ekstraktów z całego mnóstwa ziół i roślin, uwzględniająca w większości swoich receptur  żeńszeń. Korzeń ten był pierwszym składnikiem kosmetyków w czasach początków firmy i to na jego dobroczynnych właściwościach opierało się działanie ówcześnie produkowanego pierwszego kremu w historii marki. 
Nie inaczej jest z Essential Rejuvenating Eye Cream. Jest to krem pod oczy z podstawowej linii nawilżającej, zawierający zioła lecznicze. 
Według producenta kosmetyk ten redukuje zmarszczki i drobne linie wokół oczu. Według mnie nie. Uważam, że nadaje się bardziej do użytku jako produkt zapobiegający pierwszym objawom starzenia, aniżeli je naprawiający. Dlatego też w moim przypadku się nie sprawdził. 
Idąc dalej za opisem - krem ma rewitalizować skórę, redukować bruzdy oraz minimalizować cienie i obrzęki.  Głównymi składnikami kosmetyku są:
* 6-letnie saponiny czerwonego żeńszenia, ekstrakt z chryzantemy, miód (wspomagają cyrkulację krwi w skórze);
* ekstrakty: z zielonej herbaty, adlay oraz jagód goji (przeciwutleniacze; zwalczają wolne rodniki oraz zapobiegają starzeniu się skóry)
* ekstrakt z korzenia chińskiej lukrecji (mają właściwości rozjaśniające oraz zapobiegają przebarwieniom). 
Oprócz tego (jak widać) krem zawiera jeszcze wiele ekstraktów ale błagam, nie każcie mi ich wszystkich wypisywać :P

Z drogimi koreańskimi kosmetykami jest taka fajna sprawa, że wszystkie można kupować w próbeczkach ;D Dzięki temu zwykły śmiertelnik może używać ekskluzywnych kosmetyków, nie idąc za każdym razem z torbami. Próbki można kupić zarówno u sprzedawców na Ebay'u, jak i w niektórych sklepach internetowych (Gmarket, RoseRoseShop, Tester Korea, itp.). Przykładowo, zamiast przepłacać niemalże 300zł za 100ml luksusowego opakowania esencji sum:37 Secret Programming, możemy dostać 10ml w 10 saszetkach za....32zł. Oczywiście trzeba wtedy uzupełniać zapasy dosyć często - ale o wiele więcej ludzi stać na jednorazowy wydatek 32zł, niż 300, dzięki czemu mogą oni używać takich kosmetyków. Odpowiednik tych 100ml w saszetkach będzie nas kosztował ok. 140zł - czyli wychodzi na to, że 160zł tak naprawdę płaci się za ekskluzywnie wyglądającą butelkę. Kolejny przykład: 40ml buteleczki esencji White Plus Renew Laneige nie znajdziecie nigdzie poniżej 140zł. Natomiast kupując 4 próbki w małych, 10ml plastikowych opakowaniach z wygodnym dozownikiem wydamy tylko ok.36zł. Taka sama ilość produktu o 104zł taniej - to robi różnicę!! Moim zdaniem takie próbki z dozownikami są nawet lepsze i bardziej przydatne, niż duże, ciężkie opakowania, których raczej nie wzięlibyśmy ze sobą w podróż. 
Takie próbki kremu Essential Rejuvenating z dozownikiem (nie lubię saszetek) upatrzyłam sobie właśnie na Ebay, po czym kupiłam 3 sztuki.

Po 3.5ml każda.


Dozownik.

Po wyciśnięciu odrobiny kremu trochę pożałowałam zakupu, ze względu na intensywny ziołowo-żeńszeniowy zapach. Uch. No ale jakoś się przełamałam - w końcu efekty ważniejsze!
Krem ma lekką, średnio gęstą konsystencję; daje się go bezproblemowo i gładko rozprowadzić palcami.




A oto schemat wyjaśniający, jak najlepiej wklepywać kosmetyk (ze strony producenta):


Żródło: http://www.sulwhasoo.com.sg/en/product/Essential_Rejuvenating_Eye_Cream
Krok 1) Zamknij oczy, a następnie używając środkowego oraz serdecznego palca masuj skronie ruchami w górę i dół, aby ulżyć oczom. 
Krok 2) Uciskaj kciukiem oraz palcem wskazującym wzdłuż linii brwi, aby rozluźnić mięśnie się tam znajdujące.
Krok 3) Używając palców wskazujących, delikatnie uciskaj nimi punkty wzdłuż linii brwi, w zewnętrznych oraz wewnętrznych kącikach oczu, a następnie pod oczami. Powtórz 2-3 razy.
Pamiętajcie, te ćwiczenia należy wykonywać PO nałożeniu kremu! Dzięki temu tarcie zostaje zminimalizowane i nie naciągamy delikatnej skóry pod oczami. Staram się wykonywać takie ćwiczenia przed snem, kiedy mam czas i uwierzcie mi, one naprawdę relaksują :)!

Wracając do kremu. Dosyć szybko wchłania się przy wklepywaniu, pozostawiając delikatną, nawilżającą warstewkę ochronną. 


Niestety, pod koniec dnia nie było po nim śladu, a skóra znów była sucha. Te 3 próbki starczyły mi na ok. 4 miesiące regularnego używania. W tym czasie nie zauważyłam żadnej poprawy, jeśli chodzi o drobne linie pod oczami, a wręcz pogorszenie sytuacji z uwagi na ekspresywną mimikę twarzy, którą musiałam stosować w tamtym czasie. Kolejna obietnica: krem ma rozjaśniać cienie pod oczami. Tutaj akurat nie mogę niczego jednoznacznie stwierdzić bo generalnie mam to szczęście, że nawet przy braku odpowiedniej ilości snu wyglądam świeżo ^^ Jednak w czasie stosowania kremu miałam bardzo stresującą pracę i spałam po 4-5 godzin dziennie, co niestety zaczęło delikatnie odbijać się na skórze pod oczami i zauważyłam delikatne zasinienie w kącikach. Na ile jednak krem je redukował (i czy w ogóle), tego nie jestem w stanie ocenić bo musiałabym wtedy przerwać jego używanie i zobaczyć, co się stanie. A tego, rzecz jasna, nie zrobiłam. 

Po jego zużyciu bardzo się cieszyłam, że to były tylko próbki - bo jak miałabym zbierać na pełnowymiarowe opakowanie, po czym okazałoby się, że mi nie pasuje to bym się chyba popłakała ;p

Cena/ Pojemność:  
25ml - 324zł (Amazon), 332zł (RoseRoseShop), 347zł (KoreaDepart), 381zł (ebay); 
saszetki 1ml: 10 sztuk - 16zł (RoseRoseShop), 20 sztuk - 36zł (ebay),  30 sztuk - 44zł (ebay), 40 sztuk - 54zł (ebay);
pojemniczki z dozownikiem 3.5ml: 2 sztuki - 42zł (ebay), 5 sztuk - 91zł (ebay).

24 komentarze:

  1. Tak odnosnie probek bedacych takim cudowna okazja cenowa.
    Zeszlej jesieni robilam zdjecia zawartosci probek vs zawartosci pelnowymiarowych produktow. Zdjecia mam. Boje sie ich publikowac, bo wiem, ze zostane zywcem zjedzona.
    Powiem tyle, nie wiem co w tych probkach bylo, ale do konsystencji, zapachu i wygladu oryginalnych mazidel bylo im daleko.
    Nie mowie tu o foliach (saszetkach), ale wlasnie o mini-sloiczkach i butelusiach.
    Sulwhasoo jest jedna z marek, ktorej sie przygladalam.
    Nie wiem jak Tester Korea omija fakt, ze handel probkami jest w zasadzie nielegalny.
    Uczciwi sprzedawcy na Gmarkecie omijaja to prawo w ten sposob, ze do zamowienia dolaczaja jakis tani krem do rak czy cos w tym stylu. Wiec technicznie kupujesz krem, a dostajesz 5 sloiczkow kremu Lirikos gratis.
    Teraz, nauczona smutnym doswiadczeniem, trzymam probke z wiarygodnego zrodla w celach porownawczych. Tak na wszelki wypadek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O!!! Ja bym chętnie przeczytała taki post o próbkach, jakbyś się odważyła go napisać ;) Myślę, że trzeba uświadamiać ludzi o takich rzeczach i ostrzegać. Mi się 2 razy trafiły podróbki próbek - raz w saszetkach, a raz w plastikowych opakowaniach. Jedna od wiarygodnego sprzedawcy na ebay, u którego wcześniej kupowałam kilka razy i było ok, druga u innego, u którego kupowałam po raz pierwszy. I ten drugi jeszcze się upierał, że to oryginał! Bezczelność. Konsystencja i zapach ewidentnie były inne, niż zwykle; szczegóły na opakowaniach też były zmienione.
      To nie tylko na tester korea (tam jeszcze nigdy nie kupowałam), mnóstwo sprzedawców na ebay handluje próbkami.
      To mówisz, że saszetki są ok?

      Usuń
    2. Saszetek w zyciu nie kupie. Jesli dostane w skepie do reki od sprzedawcy, to wtedy uwierze, ze sa autentyczne. Innych nie tkne. Sorry.
      Owego czasu w Shin-Okubo widzialam produkcje saszetek. Co do nich idzie? Maz z przyslowiowego kubelka "kremu BB".
      O ile nie masz autentycznej saszetki pod reka, aby porownac z tym co kupilas, to nawet nie wiesz, ze to podrobka. A po tym jak profesjonalnie wygladaja fejki SK-II, to juz mam dosyc.
      Dochodze powoli do wniosku, ze pelnowymiarowe opakowania sa takie drogie, bo placi sie nie tylko za produkt, ale tez za bezpieczenstwo i spokoj ducha.

      Usuń
    3. Hm, to mnie teraz zaniepokoiłaś. Generalnie mam takie podejście, że jeśli coś mi się spodoba, to kupuję pełnowymiarowe opakowanie. A właśnie niedawno spodobała mi się esencja su:m secret programming - mimo, ze z saszetek, to świetnie nawilża przez cały dzień (to chyba nie może byc fake?), więc i tak mam zamiar kupić pełne opakowanie bo w przypadku takiego wodnistego kosmetyku wkurza mnie papranie się z saszetkami. Kupię sobie też 2 pełnowymiarowe opakowania kosmetyków Laneige, które mi się spodobały. Ale próbować takich produktów dalej będę z próbek bo nie stać mnie na razie na testowanie pełnych opakowań.

      Usuń
    4. Ja też chętnie zobaczyłam porównanie zawartości próbek i pełnowymiarowych kosmetyków. Mam duże zapasy próbek, które dostałam jako prezenty do zakupów, no i teraz nie wiem - używać bez obaw czy nie?

      Usuń
    5. Popieram Chiao, Aniu, napisz o tym posta, bo dla takich jak my, to świetna sprawa i dobrze czasem zobaczyć pewne rzeczy, o których my nie wiemy, a Ty możesz pokazać :-)

      Usuń
    6. szufla, te darmowe jako prezenty zawsze byly u mnie w porzadku. Te ktore z kolezankami kupilysmy, to sie okazaly fejkami. Ale w sumie po tym co widzialam na nocnych marketach w Seulu, i teraz na Tajwanie, to nie ma sie co dziwic. Na nocnym markecie mozna kupic wszystko :-)

      Usuń
  2. już samum tym, że konsystencja jest lekka mnie zniechęciłaś :P mam taką krzywą fazę, że dla mnie krem pod oczy, zwłaszcza taki, który mianuje się "przeciwzmarszczkowym" musi być treściwy i gęsty (chociaż oczywiście wiem, że to bzdura). Ale masażyk sobie wykorzystam, a co!
    Swoją drogą zastanawia mnie ta ogromna rozbieżność cen kremu w saszetkach i opakowaniu. Testuję teraz krem pod oczy su:m37 i podobnie to wygląda cenowo - 20ml w słoiczku drogie jak szlag, a saszetki kosztują podobnie jak każde inne próbki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha :D Ja lubię gęste kremy pod oczy nakładać na noc, ale chcę wypróbować je na dzień też i zobaczyć, jak będę się z tym czuła. Tym bardziej, że testuję teraz bardzo wysuszający filtr pod oczy xD
      Masażyki są boskie, mają takich więcej na ich stronie pod różnymi kosmetykami, obczaj sobie ;)
      Jaki krem su:ma testujesz? Bo ja Secret Programming i jestem zadowolona w miarę.

      Usuń
    2. Mnie konsystencja nie przeszkadza niezależnie od pory dnia o ile się krem dobrze i szybko wchłania. Kończę właśnie opakowanie kremu su:m37 Flawless Regenration - gęsty, niemal, jak maść, ale szybko wnika w skórę.

      Usuń
    3. To on pewnie też niedługo pójdzie u mnie pod lupę ;)

      Usuń
    4. su:m37 Flawless Regenration :) sprawuje się bardzo dobrze :)

      Usuń
    5. Używacie z Szufladą tego samego kremu :D To już 2 zachęcające recenzje!

      Usuń
    6. tez mialam ten krem i wlasnie przymierzam sie do powtornego zakupu. Najpierw mialam mini opakowanie, potem pelnowymiarowe. Teraz zastanawiam sie czy kupowac pelnowymiarowe, czy ryzykowac 5 miniowek. Chyba jednak pelnowymiarowe, choc su:m nie jest tak nagminne podrabiany jak Sulhwasoo.

      Usuń
  3. Tez mialam ten krem i spostrzezenia co do jego dzialania mam podobne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry :) Trafiłam na twojego bloga całkiem niedawno, to mój pierwszy komentarz, pomyślałam, że się przywitam :)))

    Masz rację co do ekonomiki sampli, choć nie ukrywam, że ja akurat mam słabość do ładnych opakowań i czasami jestem skłonna wydać więcej, żeby nacieszyć oko. Chyba najczęściej bb kremy kupuję w miniaturowych pojemnościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzień dobry :)))

      Ja właśnie chciałabym już kupić sobie pełnowymiarowe opakowania tych drogich kosmetyków, które mi się spodobały ale na razie się muszę wstrzymać, bo zbieram na ważny cel do kwietnia... Z drugiej strony chcę, żeby moja cera do tego kwietnia ładnie wyglądała, a bez dobrych kosmetyków ciężko o to :(

      Usuń
  5. No to nie fart, ale dobrze, że przynajmniej nie pełnowymiarowe opakowanie, bo by bolało znacznie bardziej :-) Rozumiem, że szukasz dalej? :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry !! :)
    Od dłuższego czasu czytam twój blog i jest on dla mnie bardzo przydatny. Mam 17 lat i niedawno zauważyłam pod oczami drobne zmarszczki , które są dosyć widoczne kiedy nam makijaż (bez niego też je widać). Postanowiłam nie czekać i od razu zainwestowałam W krem pod oczy mizona (80% śluzu ślimaka) i serum its skin z peptydami. Nie wiem czy nie była to zbyt pochopna decyzja ... gdy otrzymałam już kosmetyki postanowiłam poczytać o nich jeszcze więcej i tu jest problem nie wiem czy nie są one dla mnie za mocne ... jako , że jesteś moim Senseiem :) w tych sprawach chciałabym zapytac czy nie miałbyś ochoty mi doradzić czy są to produkty odpowiednie dla mnie? Przejrzałam praktycznie cały Internet i Ty jesteś moja ostatnia deska ratunku. Jeśli nie będziesz wstanie mi odpowiedzieć zrozumiem . Pozdrawiam Cię serdecznie. ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)
      Nie uważam, aby te 2 produkty były dla Ciebie za mocne. Sama mam ten it's skin z peptydami i w kwestii linii pod oczami nic u mnie nie zmienił, zaobserwowałam jedynie jakby lekkie zagęszczenie skóry - ale może u Ciebie się bardziej sprawdzi. Uważam, że ten zakup to dobra decyzja. Zastanawia mnie jedna rzecz - ja w wieku 17 lat nie miałam ani jednej zmarszczki pod oczami, dlatego wydaje mi się, że możesz mieć cerę cienką/suchą/bardziej podatną na szybkie tworzenie się zmarszczek - lub też dużo się opalasz bez filtrów? Obojętnie, co jest tego przyczyną, radziłabym Ci zacząć stosować filtry aby uchronić się przed fotostarzeniem. Nie wiem, jakie masz zapatrywanie na filtry, ale poczytaj sobie o nich tu: http://kosmostolog.blogspot.com/search/label/fotostarzenie. Prawda jest taka, że jeśli nie używasz filtrów, to cała Twoja pielęgnacja będzie szła na marne bo słońce będzie dzień po dniu przyspieszać starzenie się Twojej cery i w którymś momencie te skumulowane szkody wyrządzone przez promienie UV zaczną manifestować swoją obecność i będzie płacz. Tutaj pani kosmetolog idealnie opisała, co należy robić, żeby jak najdłużej zachować gładką twarz - i ja się pod tym obiema rękami podpisuję: http://kosmostolog.blogspot.com/2013/01/od-kiedy-krem-przeciwzamrszczkowy-dla.html. Jeśli it's skin Ci nie pomoże, to spróbuj Laneige Time Freeze Eye Serum, który też ma peptydy, a oprócz tego kilka innych dobrych składników przeciwzmarszczkowych. Ja go stosuję od niedawna i już widzę różnicę. W sumie to nie jest krem dla osoby w Twoim wieku ale możesz przeprowadzić sobie za jego pomocą kurację, stosując najpierw na dzień i na noc a za jakiś czas już tylko co kilka dni dla podtrzymania efektu. Jest jeden problem - ten krem jest bardzo drogi, więc musiałabyś sobie 1) na niego uzbierać, 2) poszukać próbek na ebay, 3) kupić do spółki z koleżanką albo mamą ;) Dobry byłby też su:m 37 Secret Programming Eye Cream - on jest jeszcze droższy ale próbki można kupić bez problemu u wielu sprzedawców.

      Usuń
    2. I kup sobie duże, porządne okulary przeciwsłoneczne :)

      Usuń
    3. Aha, zapomniałam dodać, że te linie pod oczami mogą być wyłącznie kwestią niedostatecznego nawilżenia skóry pod oczami, więc zadbaj najpierw o to, zanim przejdziesz do "cięższej artylerii" ;) I jeszcze jeden link: http://kosmostolog.blogspot.com/2012/07/po-co-stosowac-filtry-wystarczy-krem.html

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...