wtorek, 31 marca 2015

Japońskie i koreańskie kosmetyki - wybrane nowości wiosna 2015, cz. 2

Zanim przejdę do rzeczy, chciałabym przeprosić za błędy, jakie wkradły się do pierwszej części o nowościach. Chodzi konkretnie o informacje na temat sleeping pack'u Laneige - przez długi czas koreańska strona internetowa marki nie chciała mi się ładować i w związku z tym informacje o produkcie oraz jego zdjęcie musiałam zaczerpnąć ze strony malezyjskiej. Okazało się niestety, że Malezja ciągle sprzedaje starą wersję. Na szczęście wspomnianą stronę udało mi się niedługo po opublikowaniu postu w końcu załadować i zastąpić nieaktualne info oraz zdjęcie nowymi. Część pierwszą można przejrzeć TUTAJ. 
Przejdźmy zatem do kolejnych nowinek.

6. Innisfree - koreańska firma wprowadziła nową serię, Jeju Sparkling Mineral, w której znajdziemy: krem, skin (czyli lotion), essence, lotion (czyli emulsję), mgiełkę oraz piankę i proszek mineralny do mycia twarzy.
Na tym zdjęciu promocyjnym brakuje pianki.
Stosujemy je w kolejności: pianka -->  proszek --> skin --> essence --> lotion --> krem --> mgiełka. 
Pianka pierwsza z lewej -  brakuje za to mgiełki :p
Składnikiem "przewodnim" serii, obecnym w każdym produkcie, jest bogata w minerały, gazowana woda termalna z wyspy Jeju, która ma dogłębnie nawilżać oraz oczyszczać. Seria jest "6-free" - czyli wolna od parabenów, składników odzwierzęcych, oleju mineralnego, barwników, sztucznych zapachów oraz toksycznego imidazolidinyl urea.
Szczególnie ciekawym produktem w tej serii jest proszek do mycia twarzy. Zawiera on m.in. sodę oczyszczoną, a także ekstrakty ze skórki pomarańczowej i zielonej herbaty. Produkt składa się z dwóch saszetek. Nalewamy do miski 1.5-2l ciepłej wody, wsypujemy zawartość saszetki nr 1, po czym czekamy, aż się całkowicie rozpuści. Następnie wsypujemy to, co znajduje się w saszetce nr 2 i mieszamy do wytworzenia się bąbelków. Zamykamy oczy i mamy dwie opcje:
1) zanurzamy twarz w wodzie na 2-3 minuty (oczywiście z przerwami na oddech ;D) i pozwalamy bąbelkom masować i oczyszczać naszą cerę, lub
2) pomagając sobie rękami, opłukujemy twarz energicznymi chluśnięciami, również przez 2-3 minuty.
Według mnie seria przedstawia się interesująco. I tak, mam ochotę spróbować produktu lub dwóch. 

Przy okazji - ostatnio daje się zaobserwować wśród koreańskich kosmetyków nowy trend anty-pyłowy - kilka firm wprowadziło do swoich ofert produkty mające oczyszczać cerę z, tudzież chronić przed "złym" pyłem i zanieczyszczaniami nawiewanymi, a jakże, z Chin! Nie ma to jak wymyślić ciekawy powód do wciśnięcia ludziom kolejnych ton kosmetyków, czyż nie? Trzeba przyznać, że marketingowcy są bardzo kreatywni w kreowaniu kolejnych wydumanych nisz rynkowych.
Zostawiając jednak sarkastyczny ton w tyle, przejdźmy do prezentacji jednego z produktów, które taką "ochronę" oferują - Innisfree Smart Foundation SPF35/ PA++ Dust Block.
 
Jest to podkład, który ma chronić skórę przed "szkodliwym wpływem środowiska" poprzez "powleczenie jej ochronnym filmem". Można go mieszać z bazami do podkładów lub innymi podkładami Innisfree, w zależności od typu i potrzeb cery. Do wyboru są 3 odcienie oznaczone numerami: 13, 21 oraz 23. 


Nowością jest także seria Whitening Pore, w której z kolei znajdują się: pianka, skin (lotion), serum, krem do oczu, krem oraz sheet mask (maseczka płachtowa).
Jak łatwo się domyśleć, jej zadaniem jest rozjaśnianie, wyrównywanie kolorytu, likwidacja przebarwień, ale także oczyszczenie cery, zmniejszenie widoczności porów i produkcji sebum. Seria ta przeznaczona jest do cery zarówno z przebarwieniami, pozbawionej blasku, jak i tłustej. Głównym składnikiem linii jest ekstrakt z mandarynki (bez pestycydów) z - zgadnijcie, skąd? - oczywiście, z czystej i nieskazitelnej wyspy Jeju (jeśli kiedyś będę w Korei to na pewno się tam wybiorę). Seria ta również jest "6-free".

http://www.innisfree.co.kr/ShopNewPrdList.do 

7. Etude House - tutaj mamy 3 nowe kosmetyki z linii Zero Sebum. Sporo osób pyta o kosmetyki do cery przetłuszczającej się, dlatego piszę o tej serii. Jest ona podobna do linii No Sebum od Innisfree. Nowymi produktami są: żel matujący, puder matujący oraz kosmetyk do masażu twarzy, rozpuszczający nadmiar sebum zalegającego w porach.

Żel nie zawiera silikonu i ma sporo ekstraktów roślinnych w składzie ale niestety ma pudrowe wykończenie - czego ja osobiście nie znoszę.
Przy okazji: EH również ma swoją anty-pyłową serię o nazwie Dust Cut ;)

http://www.etude.co.kr/event.do?method=view_new&bbsCd=ET&OnGoing=Y&bltnCntSeq=1057


8. Hada Labo - znana japońska marka wprowadziła ostatnio na rynek 2 nowe produkty. Jednym z nich jest żel z dwoma typami kwasu hialuronowego, witaminą C (niestabilną jej formą) oraz ekstraktem z liści oczaru wirginijskiego - Shirojyun Cooling Hyaluron Jelly

Żel ma właściwości nie tylko nawilżające, ale i lekko chłodzące - jest to produkt idealny na upalne, wiosenne oraz letnie dni (na noc też). Kosmetyk ma także lekko napinać skórę. Produkt reklamowany jest jako lotion/ serum/ krem nawilżający/ produkt wygładzający oraz maseczka w jednym. Według producenta wchłania się całkowicie i nie pozostawia lepkiego filmu. Krótki filmik reklamowy z udziałem Maedy Atsuko z mega-popularnej grupy AKB48 można zobaczyć tutaj:
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=03htr4tVtRc
Ja na pewno będę trzymać się od niego z daleka bo 99% kosmetyków o konsystencji żelu mnie okrutnie zapycha. 

Drugi nowy produkt w ofercie to Hada Labo Medicated Gokujyun Skin Conditioner

Jest to produkt do cery problematycznej. Jego głównymi składnikami są kwas ε-aminokapronowy (aminokwas o działaniu przeciwzapalnym), ekstrakt z korzenia lukrecji (działanie rozjaśniające, przeciwzapalne) - aby zlikwidować zaczerwienienia i podrażnienia - a także kwas hialuronowy (niestety, dopiero tuż za połową składu), nawilżający skwalan, ekstrakt z prosa jerozolimskiego/adlay (działanie przeciwutleniające, przeciwstarzeniowe), pstrolistki sercowatej (działanie przeciwtrądzikowe) i rumianku. Nawilża, odżywia, rozjaśnia i zmiękcza cerę podatną na trądzik i problemy skórne. Jego formuła jest łagodna, o zbalansowanym pH. 
Reklama: https://www.youtube.com/watch?v=-abUTDiDhvg

http://www.hadalabo.jp/shirojyun_jelly/
http://www.hadalabo.jp/yakuyou_gokujyun/

9. Juju Cosmetics - tutaj mamy spore zmiany w sztandarowej serii nawilżającej z trzema rodzajami kwasu hialuronowego, znanej wcześniej jako Aquamoist. Linia nosi teraz nazwę Jyunmitsu Moisturizing - szaty graficzne zostały całkowicie zmienione, a składy nieco odświeżone. 
W linii znajdują się: lotion (2 rodzaje: moist /niebieski/ - bardziej gęsty i nawilżający oraz refreshing /zielony/- lekki, odświeżający), esencja, krem oraz krem do demakijażu.  W skład lotionów wchodzi prawnie zastrzeżony przez firmę sfermentowany kwas hialuronowy, który ponoć lepiej wnika w skórę, gdyż ma wielkość zaledwie 1 nm. 

http://www.juju.co.jp/catalog/aquamoist/

10. Bioré UV - w przypadku filtrów japońskiej firmy szata graficzna wszystkich produktów została nieco zmieniona (głównie czcionka); wygląd opakowań trochę bardziej drastycznie. Szkoda, że je zmienili, uwielbiałam poprzednie opakowanie białego filtra Bioré T_T Emanowało takim spokojem... :D No dobra, dosyć filozofowania na temat opakowań, przejdźmy do konkretów. Zmieniono też troszkę składy i tam, gdzie były tylko 3 plusiki w skali PA, dodano czwarty (oprócz tego są 2 filtry z PA++). Oprócz samych filtrów w linii UV Perfect znajdziemy też spray UV Perfect Spray SPF 50/ PA++++ do ciała i włosów, a w linii Aqua Rich - krem BB UV Aqua Rich BB Essence SPF 50/ PA++++.


A tu jest taki fajny przewodnik, których produktów Bioré używać w różnych sytuacjach:
http://www.kao.co.jp/biore/sarasarauv/timing/index.html
Z japońskimi filtrami sprawa ma się tak, że nie można wziąć pierwszego lepszego kremu z filtrem, chlapnąć na twarz i ciało, po czym wyjść sobie w góry i na plażę, bo możemy się na takiej decyzji - dosłownie - sparzyć. Japońskie filtry dzielą się głównie na takie do stosowania "na mieście" (przy czym chodzi tu o przemykanie z domu do pracy/szkoły i z powrotem, a nie całodzienne zwiedzanie w pełnym słońcu!!), inne z kolei są przeznaczone do długotrwałej aktywności fizycznej na świeżym powietrzu (góry, plaża, sport, itp. - te zazwyczaj są wodo-, poto- oraz sebumodporne), a jeszcze inne dublują jako baza pod makijaż. Jeśli zatem chcecie dobrać sobie krem z filtrem, zawsze sprawdzajcie, do jakiego użytku jest przeznaczony. A co do przewodnika Bioré - nawet nie znając ani słowa po japońsku z łatwością można go zrozumieć (ewentualnie pomóc sobie Google Tłumaczem ;p).

http://www.kao.co.jp/biore/sarasarauv/

Za kilka dni część trzecia - i ostatnia!

18 komentarzy:

  1. o jak ja czekałam na kolejną część!
    Whitening Pore - muszę to mieć *.* "pore" i "whitening" to moje dwa słowa klucze :P mam też ochotę na żel Zero Sebum. Mam obecnie bazę z Innisfree No sebum i nie jestem z niej zadowolona, jest dziwna, dosłownie "nie czaję bazy" :P więc przydałby się jakiś zamiennik...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ^^
      A puder No Sebum z Innisfree masz/ miałaś?

      Ja od dawna myślę o wypróbowaniu różnych produktów Innisfree, ale jeszcze nie doszło to do skutku :P

      Usuń
    2. nie, bo jego biały kolor mnie przeraża :P niby nie daje koloru skórze, ale już miałam kilka pudrów "clear" i zawsze jakiś kolor jednak dawały... obecnie mam puder ze Skin Food z filtrem i on niby też jest clear, a daje kolor i jest to bardzo jasny beż - jak nałożę na bardzo jasny krem BB to straszna ze mnie bladź ;)

      mam za to Rosemary Sebum and Pore Lotion i chociaż porów nie kontroluje, to jestem z niego zadowolona - dla tłustej skóry optymalny krem na dzień, delikatnie nawilża i ogranicza produkcję sebum. Do tego mega wydajny, te 200ml mi chyba na rok starczy ^^

      Usuń
    3. O rany, 200ml to jak do ciała!! :P Na bank Ci na długo starczy ;D

      Usuń
    4. Jak ja nie cierpie takich wielkich! Nigdy nie moge zuzyc. Normalnie jestem juz znudzona przy 2/3 butelki :\

      Usuń
  2. Z tej części zainteresowały mnie najbardziej kremy z filtrem bo ten z misshy, który kupiłam rok temu to kompletny niewypał :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropnie mnie zapychał i po paru dniach miałam wysyp na twarzy :(

      Usuń
    2. Ja miałam kilka próbek koreańskich kremów z filtrem ale mi nie spasowały, wolę japońskie :)

      Usuń
    3. Nawet Koreanki wola japonskie filtry ;-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wiem, wydłużyło się strasznie ale od marca zmagam się z poważnymi dolegliwościami, w międzyczasie doszły kolejne i odechciało mi się w ogóle funkcjonować, nie mówiąc o blogowaniu ;( Ale już jest dużo lepiej i dlatego post jest już w przygotowaniu. Powinien pojawić się na dniach.

      Usuń
    2. Witam w klubie.
      Trzymam mocno za Ciebie kciuki :-)

      Usuń
    3. Oj, to ja za Ciebie tez trzymam kciuki! :)

      Usuń
  4. seria Jeju Sparkling Mineral wygląda ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam Skin Conditioner z Hada Labo i trochę mnie zawiódł. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że będzie trochę gęstszy. A ma konsystencję identyczną jak zwykły tonik, tylko że ma taki mleczny kolor. Używam go od miesiąca i w sumie nic nie robi z moją cerą. Nie rozjaśnia, nie zwęża porów, nie oczyszcza. Na szczęście jest bardzo wydajny, myślę, że będę mieć go jeszcze na kilka miesięcy, więc może jakieś efekty będą...

    OdpowiedzUsuń
  6. ach jak ja bym chciała się znależć w takim sklepie z kosmetykami Azjatyckimi :D wszystkie bym porwała

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...