Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2015

Denko maj 2015

Miesiąc maj już minął (co prawda 2 tygodnie temu ale kto tam by się czepiał szczegółów), a zatem pora na kolejne denko. Zebrało się kilka różnych typów kosmetyków, o których nieco więcej mojego słowotoku poniżej.

Szampony

  • Joico K-Pak Color Therapy - o ile dobrze liczę, moje poszukiwania szamponu idealnego trwają już jakieś... 2.5 roku? Przez ten czas wypróbowałam dziesiątki różnych produktów różnych firm, od takich za parę złotych po takie za dwucyfrową kwotę powyżej 50zł - i zawsze coś było nie tak. Albo przetłuszczały mi się włosy w błyskawicznym tempie, albo szampon robił mi z nich po kilku miesiącach tragiczne, łamliwe siano. O produktach Joico usłyszałam po raz pierwszy dawno temu w filmiku Bubzbeauty na Youtube, a przypomniałam sobie o nim dopiero wtedy,  gdy skończyły mi się już pomysły na to, jaki kolejny szampon wypróbować. Zwłaszcza, że cena troszeczkę uszczupla portfel. Najpierw kupiłam miniaturkę odbudowującego K-Pak Damage Therapy - starczył na 2 mycia i efekt przeszedł moje oczekiwania (w dodatku dostałam komplement, że fajnie się obcięłam... a ja tylko umyłam włosy nowym szamponem!) no ale.... właśnie, jak już jakiś szampon mega nawilża i odżywia włosy tak, że odblask wali po oczach to jednocześnie powoduje super szybkie przetłuszczanie na skórze głowy :/ Sięgnęłam więc po Color Therapy i... aktualnie zaczęłam drugie opakowanie. Znaczy się, jestem bardzo zadowolona. Dobrze chroni kolor, świetnie oczyszcza ale także nawilża i zmiękcza włosy (z czasem - im dłużej się go stosuje, tym lepszy efekt). Po 2 miesiącach widzę wyraźną poprawę stanu kosmyków. No i nie powoduje przyspieszonego przetłuszczania! Na razie jest jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić, że mój ci on ale bardzo dobrze rokuje. Polecam.
  • Timotei Jericho Rose Wymarzona Objętość - kupiłam to coś, gdy czekałam na paczkę zawierającą Joico, której w końcu zajęło to 3 tygodnie :] Taka "zapchajdziura" w tzw. międzyczasie. Obiecanej objętości całkowity brak, w dodatku nie dawał rady utrzymywać świeżości włosów przez 2 dni, a w końcu zaczęła mnie po nim swędzieć skóra głowy. Jednym słowem drogeryjny bubel. Skład miał dobry i bez silikonów, ale co z tego. Szczerze odradzam.
  • GOSH Professional Color Rescue, szampon do włosów farbowanych - na początku stosowania napaliłam się na niego, jak szczerbaty na suchary, gdyż wydawał się być moim ideałem. Świetnie oczyszczał, trzymał włosy w stanie świeżości w ekstremalnych przypadkach nawet do 3 dni, zapobiegał przetłuszczaniu, włosy zyskały wizualnie na objętości, świetnie chronił kolor. Niestety, czas zweryfikował ten pogląd, i to trochę boleśnie. Na początku ciężko było mi dojść, o co kaman, i czemu moje włosy zaczynają się stopniowo przeistaczać w suche, łamliwe siano. Na poszukiwanie winowajcy udałam się we włosomaniackie zakątki internetów, gdzie następnie po odpowiedniej lekturze dotarło do mnie, że to chyba przeproteinowanie, a winowajcą są zhydrolizowane proteiny pszenicy (w składzie INCI pod nazwą Hydrolyzed Wheat Protein). Szampon poszedł natychmiast do kosza (i tak już był na wyczerpaniu). Najgorsze, że naprawdę dużo szamponów i odżywek ma to w składzie. Joico na szczęście nie, i dlatego też moja grzywa zaczyna wreszcie wyglądać, jak człowiek zdrowe włosy powinny :D
 Kosmetyki do ciała


  • Crystal Essence Mineral Deodorant Roll-On Pomegranate - dość powiedzieć, że używam od jakichś 2 lat, najpierw wersję z rumiankiem i zieloną herbatą -  a po wycofaniu tej wersji z Rossmanna (czemu??) przerzuciłam się na granat.
  • The Body Shop Fuji Green Tea żel pod prysznic - tegoroczna nowość; nie ukrywam, że informacja o tej serii mnie niezmiernie ucieszyła, gdyż jestem fanką wszystkiego, co ma zapach/smak zielonej herbaty (w życiu byście się nie domyślili, nie? ;p). To już moje drugie zużyte opakowanie pod rząd, co też mówi samo za siebie. Cudowny, odświeżający, idealny zapach na ciepłą wiosnę i lato. Dobrze się pieni i nie trzeba do tego dużo produktu, dzięki czemu zużywa się wolniej, niż inne. Teraz kuszą mnie produkty z serii Virgin Mojito ;D
 Kosmetyki do twarzy


 Tutaj same miniaturki.
  • Shiseido Anessa Perfect UV Sunscreen SPF50/PA++++ - przyszedł wreszcie czas na zakup legendarnych kremów z filtrem Anessa, a na pierwszy ogień poszła wersja złota. W miniaturce, tak na wszelki wypadek, gdyby coś mi się nie spodobało. Na pewno kupię znowu, tym razem pełne opakowanie ale nie wiem, czy to mój ulubieniec. Na pewno świetnie matuje, ale też podkreśla suche skórki, których jakoś nie potrafię rozgonić na cztery wiatry. No i ten wybitnie silikonowy film na twarzy...
  • Laneige Power Essential Skin Refiner Moisture - lotion z serii podstawowej, wersja nawilżająca. Zimą nie dawał rady, wiosną już był zbyt bogaty i powodował przetłuszczanie cery. Nic specjalnego, nie kupię pełnowymiarowego opakowania.
  • Laneige Original Essence White Plus Renew - to już moja n-ta zużyta miniaturka, używam takich od ponad roku. Razem z lotionem z tej samej serii to moje must-have na wiosnę i lato (w sumie na cały rok), święte graale matujących kosmetyków dla cery tłustej. I na razie nic nie jest w stanie ich pobić. A do tego w błyskawicznym tempie pomagają pozbyć się najbardziej upartych potrądzikowych przebarwień i delikatnie rozjaśniają cerę przy dłuższym stosowaniu. Nawet VC Effector przy nich wymięka. 
A co Wam przypadło do gustu spośród kosmetyków w zeszłym miesiącu?  

 

sobota, 31 maja 2014

Denko maj 2014

Ostatnimi czasy prawie wszystkie blogi oraz kanały YT biorą udział w tzw. "projekcie denko", co miesiąc prezentując zużyte kosmetyki. Postanowiłam do tego projektu dołączyć i ja :D
Przedstawię dziś, co udało mi się zużyć w miesiącu maju. A były to:

 Dokładnie 6 produktów. Przedstawię je Wam poniżej:

1) Liese Prettia w kolorze Royal Chocolat




Wstyd się przyznać ale mimo tego, że od roku farbuję włosy Liese, dopiero drugi raz pod rząd stosuję się do instrukcji x_x No i moja strata, bo dopiero teraz mogę się cieszyć pełnymi efektami. Rację miała AC, jak pisała, że kolor za każdym razem wychodzi inaczej ;p Rok temu, gdy moje włosy nie były jeszcze rozjaśnione, kolor wyszedł dokładnie, jak na opakowaniu (główny wskaźnik na drugim zdjęciu). Teraz - po uprzednim rozjaśnieniu odcieniami Glossy Brown i Marshmallow Brown - wyszedł troszkę jaśniej (ale ciągle tak samo, jak pokazuje opakowanie - 3 wskaźnik na ostatniej fotografii). Po trzymaniu się instrukcji okazało się, że nawet pokrywa siwe włosy w 100% ^^, wobec czego mogę teraz przebierać w odcieniach i bawić się nimi. Już nie mogę się doczekać kolejnej koloryzacji. Będę miała niezły dylemat, jeśli chodzi o wybór ;)

2) kremy BB - Skinfood Good Afternoon Peach Green Tea oraz Skin79 Orange Triple Functions

Wreszcie, po ponad roku czasu, wymęczyłam te kremy do końca ;p Czuję w związku z tym ulgę. Kupując Skin79 po wcześniejszym przetestowaniu próbek byłam przekonana, że wpasowuje się idealnie w moją karnację (porównując do szyi) - niestety, znajomi i rodzina pytali czy jestem chora bo "jesteś taka blada"................... Chyba jednak mi nie pasuje -_-'.
Skinfood z kolei jest niezbyt dobrej jakości, a ja nie lubię takich BB bo wymagają częstych poprawek.

3) próbki: pianka Shiseido Elixir Superieur (Moisture type II) oraz olej do demakijażu Shu Uemura Whitefficient

Piankę udało mi się dorwać za 9zł (pełne opakowanie kosztuje ok. 100zł?) na aukcji ebay u japońskiego sprzedawcy. 35g starczyło mi na całe 2.5 miesiąca! Uwielbiam pianki, są niesamowicie wydajne. Fajny produkt, jak będę kiedyś "przy kasie", to na pewno do niej wrócę. 
Olej natomiast był paskudnie wysuszający - a najgorsze, że używałam go akurat w zimie, jakby mało mojej cerze było suchego powietrza w tamtym czasie ;/ Starczył skubany na całą zimę, bo nie używałam go codziennie.

5) odżywka do włosów Shiseido Ma Cherie Air Feel
Właściwie to nie mam na jej temat do powiedzenia nic poza tym, że fajnie pachnie. Nic specjalnego.


Szczegółowe recenzje już wkrótce! :)

Denko maj 2015

Miesiąc maj już minął (co prawda 2 tygodnie temu ale kto tam by się czepiał szczegółów), a zatem pora na kolejne denko. Zebrało się kilka r...