Pokazywanie postów oznaczonych etykietą it's skin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą it's skin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

It's Skin Power 10 Formula Q10 Effector [mini recenzja+skład]

SKŁAD/INCI: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Polyglutamic Acid, Pseudoalteromonas Ferment Extract, Astaxanthin, Lactose, Carbomer, Triethanolamine, Methylparaben, Cellulose, Tocopherol Acetate, Chlorphenesin, Fragrance, Tocopherol, Disodium EDTA, Ubiquinone, Cholesterol, Ceramide 3, Cl 77492 (Yellow Iron Oxide), Hydroxypropyl Methyl Cellulose, Phospholipids, BHT, Caprylic/Capric Triglyceride. 

Oto kolejne serum It's Skin, które miałam okazję niedawno testować. A dlaczego "mini recenzja" w tytule? Otóż czasem zdarza się, że kosmetyk spowoduje u mnie wysyp, tudzież inne "fajne" niespodzianki, w związku z czym odstawiam go po kilku dniach i nie mam szans napisać na jego temat porządnej recenzji. Ale, żeby nie zmarnować okazji, mogę coś na jego temat naskrobać - chciałabym jednak czytelniczkom jednocześnie dać do zrozumienia, że nie można takiego postu traktować jak pełnej recenzji, stąd nazwa "mini recenzja".

Serum Q10 kupiłam w nadziei na odnowienie i nawilżenie cery po zimie. Kusi ono nie tylko koenzymem Q10 (przeciwutleniacz, wyłapuje wolne rodniki) w składzie, ale również astaksantyną (silny przeciwutleniacz, eliminuje wolne rodniki, przedłuża młodość skóry), ekstraktem z drożdży pseudoalteromonas (przeciwstarzeniowe właściwości) oraz fosfolipidami (składnik błony komórkowej). 

Koenzym zamknięty jest w kapsułkach, które uwalniają składnik podczas nakładania na cerę.




Konsystencja tego kosmetyku jest typowa dla większości z tej serii, czyli lekko wodnista, łatwa w nakładaniu. Pachnie bardzo ładnie, pomarańczowo-cytrusowo. Byłam zaskoczona tym, że całkiem dobrze i w miarę szybko się wchłania, pozostawiając delikatny (ale nie lepki) film na skórze oraz wizualne wrażenie cery promiennej i nawilżonej. O dziwo, kosmetyk całkiem dobrze hamuje wydzielanie sebum przez większość dnia, co jest dla mojej cery wybawieniem ;-).


A taki jest efekt po wklepaniu.
W związku z powyższym byłam bardzo zadowolona z działania Q10 Effectora i już myślałam, że stanie się moim twarzowym nawilżaczem na dzień pod krem z filtrem ale... się przeliczyłam. 
Niestety, fatalnie zapycha pory. Zaczęły mi również wyskakiwać jakieś czerwone, bolące gule, a do tego wysyp pryszczy. Tak więc musiałam temu effectorowi podziękować i wysłać go w świat. Ten kosmetyk + seria z witaminą C z Body Shopu + pewien japoński tonik, o którym za niedługo napiszę, rozwaliły mi już prawie w idealnym stanie cerę i do dzisiaj próbuję ją doprowadzić do tamtego fajnego stanu z lutego b.r. :| 

Tyle więc w temacie o tymże kosmetyku It's Skin. Co prawda nie jest to pełna recenzja, ale być może informacje i zdjęcia tu zamieszczone komuś się przysłużą.

Konsystencja - lekko wodnista
Zapach - pomarańczowo-cytrusowy
Cena - 23.80zł [koreadepart], 19.70zł [gmarket], 34.37zł [ebay], 38.37zł [ebay2]
Pojemność -  30ml

piątek, 21 lutego 2014

Które kremy wodne It's skin sprzedają się najlepiej....?

Rano podczas przeglądania internetowej prasy natrafiłam na nowy post firmy It's skin, która ujawniła dane na temat sprzedaży swojej popularnej linii kremów wodnych, Effector.



Nie powiem, zdziwiłam się bo obstawiałabym VC na 1. miejscu, a GF według mnie nie daje żadnych widocznych efektów. Drugim miejscem YE natomiast nie jestem zaskoczona, gdyż jest on intensywnie promowany w Korei jako serum lepsze nawet od słynnego Estee Lauder Advanced Night Repair. WR i PO jeszcze nie próbowałam - z tej dwójki akurat przymierzam się do zakupu WR; w cuda, jakie ma zdziałać PO, nie wierzę. Zresztą problem porów przestaje być u mnie aktualny dzięki acne derm :D

Szczegóły tu: KLIK

Zdziwione wynikami ;)?

środa, 25 grudnia 2013

It's Skin Collagen Eye Cream [recenzja+skład]

SKŁAD/INCI: Water, Hydrolyzed Collagen, Butylene Glycol, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Dimethicone, PEG-4 Olivate, Behenyl Alcohol, Betaine, Cetyl Alcohol, Glycereth-26, Glyceryl Stearate, Paraffin, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Laminaria Japonica Extract, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Tocopheryl Acetate, Polyacrylamide, Caprylyl Glycol, Fragrance, Glycerin, Polysilicone-11, PEG-100 Stearate, C13-14 Isoparaffin, Ethylhexylglycerin, Hydrogenated Lecithin, Hydrolyzed Malt Extract, Panthenol, Saussurea Involucrata Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Leaf Extract, Laureth-7, Ceramide 3, BHT, Disodium EDTA, Yellow 6 (CI15985), Red 4 (CI 14700).

Jak już wszyscy dobrze wiedzą, skóra pod oczami to takie małe, cienkie i bezbronne ;p miejsce, o które trzeba dbać jak najwcześniej, przede wszystkim chroniąc przez szkodliwymi promieniami UV i nawilżając 24/7.  Niestety, w pewnym wieku *tu daje się słyszeć chrząknięcie autorki bloga* ochrona już nie wystarcza i trzeba zacząć działać czymś więcej. W zeszłym roku, ni stąd, ni zowąd zaczęły mi się robić takie wredne, ledwo widoczne co prawda (z odległości 1cm, ale są! @.@), linie w okolicy oczu - uznałam więc, że oto czas zapolować na odpowiedni krem. Podejść było kilka, niektóre trafione, niektóre niekoniecznie. Jednym z moich nabytków przeznaczonych do ratowania skóry pod oczami został właśnie Collagen Eye Cream. 

Krem może być używany zarówno w celu ochrony gładkiej jeszcze skóry, jak i podreperowania drobnych linii tu i ówdzie. Zawiera m.in. hydrolizowany kolagen, ekstrakty z mącznicy lekarskiej, jaskru, słodu. Niestety, zawiera też parafinę i przez to zastanawiam się czy dać sobie z nim spokój, jak się skończy (no bo jak już kupiłam, to zużyję). Parafina to taka paskudna substancja, co dusi i wysusza skórę jeszcze bardziej pod swą warstwą, jednocześnie dając wrażenie super nawilżenia z zewnątrz. Już się na niej "przejechałam", stosując kremy do rąk i pomadki do ust ją zawierające (nie mówiąc o kremach do twarzy), więc generalnie omijam to coś z daleka szerokim łukiem.

Tubka jest naprawdę duża - jak na krem pod oczy, 25ml to sporo. Długo się zużywa :D


Nie polecam używać za dużo siły, zamykając tubkę bo można za bardzo "przekręcić", tak jak ja.... ;)
Jedną z rzeczy, która mi się leciutko nie podoba w tym produkcie, to jego konsystencja. Moim zdaniem, jak na krem (i to jeszcze pod oczy!) jest on zdecydowanie zbyt gęsty/gumowaty. Mam na to sposób, zawsze nabieram porcję na palce i delikatnie pocieram je o siebie, lekko rozgrzewając produkt, dzięki czemu jest on troszkę rozrzedzony i łatwiejszy w nakładaniu - trzeba się jednak troszkę naklepać. 


A co jest w nim fajne? Ano choćby to, że całkiem dobrze zapobiega wchodzeniu BB/podkładu/korektora w drobne linie pod oczami, wypełniając je, dzięki czemu kremy "ślizgają" się po powierzchni. Całkiem dobrze "trzyma" skórę, lekko ją odciążając oraz wizualnie wygładza - efekt ten jednak znika natychmiast, jak tylko zrobimy wieczorny demakijaż ;) Aha, ma prześliczny, świeżo-owocowy zapach, który nie męczy. No i nie podrażnia moich wrażliwych oczu, a to duży plus.

Jeśli chodzi o inne minusy, to nie można na niego liczyć w kwestii całodziennego nawilżenia. Radzę dorzucić warstwę jakiegoś innego, porządnego kremu nawilżającego pod oczy, jeśli nie chcemy ujrzeć w lustrze odznaczających się z przesuszenia linii pod koniec dnia. 

A oto jak Collagen Eye Cream prezentuje się po wklepaniu :) (prawa połowa dłoni)
Generalnie jest to fajny krem ale... no właśnie. Zależy, w jakim celu się go używa. Nie wiem, czy kupię drugie opakowanie - miło się go stosuje i ma swoje zalety, lecz brak nawilżania, wg. mnie podstawowej cechy każdego kremu pod oczy to spory minus. Z drugiej strony makijaż nie włazi w linie i fajnie odciąża.... hehe, mały dylemat :p Na razie mam czas do zastanowienia nad ponownym zakupem bo po 3 miesiącach używania wciąż sporo zostało. 
Skłaniam się ku teorii, iż krem ten najlepiej posłuży dziewczynom między 15 a 25 rokiem życia - dobry do zapobiegania, już nie tak bardzo do "leczenia" ;) 

Konsystencja: gęsta, gumowata
Zapach: świeży, owocowy
Kolor: lekko różowy
Cena: 22~ 30zł (korea depart, gmarket)
Pojemność: 25ml

wtorek, 5 listopada 2013

It’s Skin UV Away Mild SPF38/PA++ [skład]

Dziś krótki post ze składem. Niedawno otrzymałam prośbę o przetłumaczenie składu kremu przeciwsłonecznego UV Away Mild, więc wrzucam na bloga :)

SKŁAD/INCI: Water, Ethylhexyl Methoxycinnamate, C12-15 Alkyl Benzoate, Butylene Glycol, Dimethicone, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Ethylhexyl Salicylate, Titanium Dioxide, Hydrogenated Polydecene, Glyceryl Stearate, Silica, Polysorbate 60, Zinc Oxide, Grifola Frondosa Mycelium Ferment Filtrate Extract, Equisetum Arvense (Common Horsetail) Extract, Saxifraga Stolonifera Extract, Lactobacillus Ferment, Yeast Ferment Filtrate, Trehalose, Glycereth-26, VP/Eicosene Copolymer, Cyclopentasiloxane, Stearic Acid, Behenyl Alcohol, PEG-100 Stearate, Polyacrylate-13, Oleth-10, Cetyl Alcohol, Triethoxycaprylylsilane, Aluminum Hydroxide, Sorbitan Oleate, Polyisobutene, Caprylyl Glycol, Dimethicone Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Polysorbate 20, Simethicone, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Fragrance.

czwartek, 3 października 2013

Moja pielęgnacja skóry na dzień + cotygodniowe rytuały

Jakiś czas temu ktoś prosił mnie o napisanie posta na temat mojej codziennej pielęgnacji - niniejszym przychylam się do prośby ;p Przez to, że informacji jest dość sporo, podzielę moje wypociny na 2 posty - jeden o pielęgnacji na dzień, a drugi - na noc.


Skupię się najpierw na porannej pielęgnacji.
1) Rano zazwyczaj nie myję twarzy pianką, ochlapuję tylko kilka(naście) razy zimną wodą, żeby zlikwidować poranną, lekką opuchliznę. Zazwyczaj nie mam z tym problemu, ale jak za mało śpię, to z moimi powiekami jest kiepsko.

2) Następnie nakładam krem pod oczy It's Skin Collagen Eye Cream - dorwałam go w łapki po wakacjach i dzięki niemu oraz emulsji OHUI (nakładanej na noc) delikatne linie pod oczami się już prawie rozprasowały, a skóra ładnie nawilżyła. Tandem ten naprawił szkody wyrządzone przez długotrwały stres i brak kosmetyków przez 2 miesiące. Moi wybawcy :D 
Nakładam go nie tylko pod same oczy ale też i wokół - wszędzie tam, gdzie mogą sięgać przyszłe zmarszczki mimiczne.

3) Potem przychodzi czas na krem przeciwsłoneczny - aktualnie jest to Sofina Perfect UV White Protect, która genialnie matuje moją tłustą skórę na cały dzień - niestety, coś za coś. Muszę ją za to porządnie nawilżać na noc. Staram się go szybko zużyć bo jesień oznacza nadejście suchego powietrza, a więc będę wkrótce potrzebowała bardziej treściwego zamiennika.
I to by było na tyle, czasem dorzucam lekki makijaż ale jedyną azjatycką rzeczą, którą mam w kolorówce jest wodoodporna kredka do oczu Clio Gelpresso w odcieniu 12/Gold Shine. Póki co, nie użyłam jeszcze ani razu, więc bez komentarza.

W dni, kiedy nie wychodzę z domu, nie nakładam nic albo ewentualnie coś nawilżającego czy też lekko złuszczającego/rozjaśniającego. Ale akurat tych rzeczy używam też na noc, więc o tym następnym razem.

W ciągu tygodnia stosuję, w razie potrzeby, Ginvera Nutri White Marvel Gel 

albo, w celu mocniejszego 'ścierania', Cure Natural Aqua Gel

Mam też swój cotygodniowy rytuał:
1) Po usunięciu ewentualnych niedoskonałości, stosuję glinkę Lioele Pore Clean & Tightening Pack 
 
2) Następnie maseczkę wybielającą/rozjaśniającą, aktualnie Tony Moly Tomatox

3) Potem przychodzi czas na płatki pod oczy, w tym momencie są to Muji, z którymi można samodzielnie kombinować.

4) No i na przyjemny koniec - maseczka My Beauty Diary - mam kilka rodzajów, więc wybieram taką, której akurat potrzebuje moja skóra (chociaż prawie wszystkie działają tak samo). 


sobota, 16 marca 2013

It's Skin Power 10 Formula GF Effector [recenzja + skład]


SKŁAD/ INCI: Water, Grifola Frondosa Mycelium Ferment Filtrate Extract, Butylene Glycol, Glycerin, Polyglutamic Acid, Methylparaben, Propylene Glycol, Carbomer, Triethanolamine, Caprylic/Capric Triglyceride, Chlorphenesin, Sodium PCA, Disodium EDTA, Urea, Atelocollagen, Mica, Ultramarines, Titanium Dioxide, Sodium Chondroitin Sulfate.


Dzisiaj recenzja kolejnego serum z linii Power 10 Formula koreańskiej firmy It's Skin. Jego jedynym zadaniem jest dogłębne nawilżenie skóry, która jest odwodniona lub po prostu wspomaganie działania innych nawilżających kosmetyków, których używamy.


Jak to w zimie zwykle bywa, mam problem z suchymi skórkami na twarzy, choćbym nie wiem ile nawilżających kosmetyków używała. Uniemożliwia mi to stosowanie kremów BB, co jest lekko denerwujące, tak więc zakupiłam GF Effector w nadzei, że coś na ten problem poradzi ;) Serum faktycznie pomaga ale na efekty trzeba poczekać kilka dni. Jak widać na zdjęciach, produkt zawiera drobne kapsułki z substancją, która uwalnia się po nałożeniu produktu na twarz. Effector ten jest bezzapachowy, ma galaretowato-wodnistą konsystencję. Można z powodzeniem stosować go zarówno jako krem na dzień, jak i sleeping pack na noc (ja wybrałam tę drugą opcję). Skóra po kilku dniach jest wyraźnie jędrniejsza i bardziej nawilżona. 


Nic specjalnego ale na pewno przyda się osobom potrzebującym dodatkowego nawilżenia. Odpowiedni również dla osób z tłustą/mieszaną cerą. 



Nieaktualne już opakowanie.






W opakowaniu produkt ma bardziej galaretowatą konsystencję, natomiast podczas nakładania na twarz jest wodnisty.
Zostawia delikatnie wyczuwalną warstwę i nie ma po nim śladu na cerze.


Konsystencja: galaretowato - wodnista
Zapach: brak
Cena: 28~30zł (korea departgmarket)
Pojemność: 30ml
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe 

czwartek, 3 stycznia 2013

It's Skin Power 10 Formula YE Effector [recenzja + skład]

SKŁAD/ INCI: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Polyglutamic Acid, Pseudoalteromonas Ferment Extract, Saccharomyces Polypeptides, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Triethanolamine, Carbomer, Methylparaben, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PPG-26-Buteth-26, Chlorphenesin, Disodium EDTA, Fragrance.

YE Effector to jeden z wodnych kremów z linii Power 10 Formula firmy It's Skin. Zawiera ekstrakt z drożdży, który ma za zadanie zmniejszać produkcję sebum, "uspokoić" cerę, łagodzić stany zapalne i przywrócić jej blask. 

Muszę przyznać, że to pierwszy w moim życiu kosmetyk po użyciu którego widzę efekt, jeśli chodzi o zmniejszenie wydzielania sebum! Już wcześniej słyszałam, że ekstrakt z drożdży pomaga na problemy tłustej/trądzikowej cery, dlatego też zdecydowałam się na zakup tego wodnego kremu. Ma on przyjemny zapach, ale nie kojarzy mi się on z niczym, co znam ;) 

Nieaktualne już opakowanie.
Pipeta jest higieniczną i wygodną formą dozowania kosmetyku.
Nie można nazwać go "gęstym", ale też nie cieknie przez palce :)




Wchłania się do matu (jeśli nie nałożymy go za dużo).
Tak, jak VC Effectora, używam go na noc. Przez większość następnego dnia moja cera jest świeża, nietłusta i nie świeci się - dopiero późnym popołudniem zaczynają się pojawiać się ślady sebum. Kiedy zaczynają mi wyskakiwać wypryski na twarzy, wystarczy użycie YE na noc, żeby rano cera była uspokojona. Nie zapycha porów, dobrze nawilża, cera staje się bardziej klarowna. Mam nadzieję, że tak samo skuteczny będzie podczas upałów ;) Zdecydowanie polecam wszystkim borykającym się z przetłuszczającą cerą.

Konsystencja: wodnista, dosyć lepka
Kolor: przezroczysty
Zapach: przyjemny ale nieokreślony
Cena: 30ml - 28~30zł; 60ml - 40zł  (korea depart, gmarket, korea depart duże opakowanie) 
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe
 

It's Skin Power 10 Formula VB Effector [recenzja + skład]

SKŁAD/ INCI: Water, Alcohol, Butylene Glycol, Polyglutamic Acid, Glycerin, Carbomer, Triethanolamine, Niacinamide, Methylparaben, Schizandra Berry Extract, Phellodendron Amurense (Amur Cork Tree) Bark Extract, Fragrance, Amylodextrin, Calcium Pantothenate, Maltodextrin, Chlorphenesin, Sodium Ascorbyl Phosphate, Disodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCL, Silica.

VB Effector to kolejny z całej serii wodnych kremów It's Skin. Jego zadaniem jest redukcja wydzielania sebum, likwidacja wyprysków oraz ochrona przed zanieczyszczeniami środowiska dzięki zawartej w nim witaminie B6. 

Zdjęć niestety brak bo przestałam go używać i pozbyłam się go kilka miesięcy przed tym, jak założyłam bloga; pozostaje mi więc go opisać. Jest lekki i nietłusty, w przeciwieństwie do reszty z tej serii szybko się wchłania, nie pozostawiając lepkiej warstwy dzięki dużej ilości zawartego alkoholu. Ja niestety muszę stronić od kosmetyków z alkoholem, ale kupując ten produkt, nie znałam jeszcze składu.... i to był błąd. 

Krem ma bardzo przyjemny, świeży, lekko ziołowy zapach. O ile reszta kremów z tej serii jest wodnista ale jednocześnie gęsta, ten po prostu leje się przez palce. Szybko się wchłania ale już po godzinie od nałożenia moja buzia świeciła się niemiłosiernie..... 
Przez pierwszy tydzień wypryski faktycznie zaczęły znikać ale jednocześnie moja cera wydawała się być dziwnie wysuszona, mimo, że nie zmieniałam nic w mojej codziennej pielęgnacji. W końcu po tygodniu dostałam okropnego wysypu i jak tylko odstawiłam produkt, cera zaczęła się uspokajać. Generalnie nie polecam, YE Effector daje o wiele lepsze efekty.

Konsystencja: wodnista
Kolor: przezroczysty
Zapach: świeży, ziołowy
Cena: 28~30zł (korea depart, gmarket)
Pojemność: 30ml
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe


poniedziałek, 31 grudnia 2012

It’s Skin Power 10 Formula VC Effector [recenzja + skład]

SKŁAD/ INCI: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Polyglutamic Acid, Ascorbyl Tetraisopalmitate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil,  Carbomer, Methylparaben, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Camellia Sinensis (Green Tea) Extract, Chlorphenesin, Fragrance, Disodium EDTA.

VC Effector to jeden z jedenastu (plus 2 w edycji specjalnej) wodnych kremów koreańskiej firmy It's Skin. Każdy z nich przeznaczony jest do zwalczania konkretnego problemu cery, jak np. rozszerzone pory, niedostateczne nawilżenie, brak blasku, itp. Zadaniem VC Effectora jest działanie przeciwstarzeniowe, przywrócenie cerze blasku, rozjaśnianie przebarwień i oczywiście nawilżanie. 

Tyle obietnice producenta. A jak jest w rzeczywistości? No cóż, muszę przyznać, że właściwie to wszystko się zgadza, oprócz jednej rzeczy. Produkt rozjaśnia przebarwienia, ale tylko potrądzikowe - w przypadku tych posłonecznych nie widzę najmniejszej różnicy. 
Używam go głównie na noc jako sleeping pack'u albo gdy zostaję w domu, gdyż witamina C + słońce to nie najlepsze połączenie, może skutkować przebarwieniami poprzez bezpośrednią ekspozycję na słońce. Poza tym krem jest zbyt lepki, żebym mogła używać go w ciągu dnia. 

Rano cera jest mięciutka, pełna blasku, a wypryski lub potrądzikowe blizny szybko znikają. Nie zapycha porów, sprawia, że cera wygląda promiennie. Delikatnie złuszcza, dzięki czemu naskórek nieustannie się odnawia. Jest to na pewno jeden z moich ulubionych kosmetyków, niedrogi i do tego daje świetne efekty. Poleciłabym w zasadzie każdemu.  
Szkoda, że nie jest bardzo wydajny, przy użyciu raz dziennie starcza na niecałe 2 miesiące. 





Bardzo higieniczne rozwiązanie.







Jak dla mnie, nie wchłania się całkowicie, zostawia lepką warstwę i delikatny blask. Jeśli używamy go na dzień, lepiej nałożyć bardzo cienką warstwą.
 

Konsystencja: wodnista, dosyć lepka
Kolor: biało-przezroczysty
Zapach: cytrusowy
Cena: 21~30zł (korea depart, gmarket)
Pojemność: 30ml
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe

Denko maj 2015

Miesiąc maj już minął (co prawda 2 tygodnie temu ale kto tam by się czepiał szczegółów), a zatem pora na kolejne denko. Zebrało się kilka r...