SKŁAD/INCI: Ophiopogon Japonicus (Mondo Grass) Root Extract, Glycyrrhiza Uralensis (Chinese Licorice) Root Extract, Butylene Glycol, Water, Betaine, Jojoba
Esters, PEG-75, Glycerin, Biosaccharide Gum-1, Hydrogenated Poly(C6-14
Olefin), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Dimethicone, Hydrogenated Olive
Oil Lauryl Esters, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Camellia
Sinensis Leaf (Green Tea) Extract, Paeonia Albiflora (White Peony) Root Extract, Nelumbo Nucifera (Lotus)
Seed Extract, Polygonatum Officinale Rhizome/Root Extract, Lilium
Tigrinum (Tiger Lily) Flower/Leaf/Stem Extract, Rehmannia Glutinosa Root Extract,
Chrysanthemum Morifolium (Florist's Daisy) Flower Extract, Paeonia Suffruticosa (Tree Peony) Root
Extract, Citrus Unshiu (Japanese Mandarin) Peel Extract, Adenophora Stricta Root Extract,
Lycium Chinense (Goji Berry) Root Extract, Coix Lacryma-Jobi Ma-Yuen (Job's Tears) Seed Extract,
Angelica Tenuissima Root Extract, Honey, Hydrolyzed Red Ginseng Saponins,
Portulaca Oleracea (Common Purslane) Extract, Angelica Acutiloba Root Extract, Panax Ginseng
(Ginseng) Root Extract, Beta-Glucan, Cnidium Officinale Root Extract, Paeonia Lactiflora (Chinese Peony) Root Extract, Borago
Officinalis (Starflower) Seed Oil, Cyclopentasiloxane, Polyglyceryl-10 Stearate,
Cetearyl Alcohol, PEG-40 Stearate, Cyclohexasiloxane, Methoxy PEG-114/Polyepsilon
Caprolactone, Hydrogenated Lecithin, Arachidyl Alcohol, C12-16 Alcohols,
Propanediol, Behenyl Alcohol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer,
Arachidyl Glucoside, Palmitic Acid, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA,
Triethanolamine, Phenoxyethanol, Fragrance.
Część z Was pewnie pamięta ten niezbyt przyjemny moment, kiedy po raz pierwszy zauważyła, że pod oczami namnożyło się trochę za dużo drobnych linii, lub wręcz zmarszczek. Kiedy ja zaczęłam zauważać pierwsze drobne linie pod oczami - co mnie wkurzyło - uznałam, że czas zaatakować czymś porządniejszym, niż tylko krem nawilżający. Przez to właśnie zaczęłam grzebać nieco głębiej w odmętach internetu, aż dotarłam do kremu pod oczy Sulwhasoo (a raczej jego próbek). To była chyba moja pierwsza styczność z wysokopółkowymi koreańskimi kosmetykami. Teraz z perspektywy czasu wiem, że powinnam była zacząć używać kosmetyków typu anti-aging dużo wcześniej; tak samo z filtrami. Niestety, kilka lat wstecz jeszcze nie miałam pojęcia o czymś takim, jak azjatycka pielęgnacja i nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo istotna jest ochrona przeciwsłoneczna. No ale trudno się mówi, czasu się nie cofnie. Można tylko starać się pielęgnować w chwili obecnej swoją skórę najlepiej, jak potrafimy.
Tyle tytułem wstępu o tym, co skłoniło mnie do rozszerzenia pola kosmetycznych poszukiwań w kierunku koreańskich kosmetyków, które kosztują majątek (ale na szczęście można ich używać za dużo mniej).
Sulwhasoo to koreańska marka specjalizująca się w ekskluzywnych ziołowych kosmetykach wytwarzanych z użyciem ekstraktów z całego mnóstwa ziół i roślin, uwzględniająca w większości swoich receptur żeńszeń. Korzeń ten był pierwszym składnikiem kosmetyków w czasach początków firmy i to na jego dobroczynnych właściwościach opierało się działanie ówcześnie produkowanego pierwszego kremu w historii marki.
Nie inaczej jest z Essential Rejuvenating Eye Cream. Jest to krem pod oczy z podstawowej linii nawilżającej, zawierający zioła lecznicze.
Według producenta kosmetyk ten redukuje zmarszczki i drobne linie wokół oczu. Według mnie nie. Uważam, że nadaje się bardziej do użytku jako produkt zapobiegający pierwszym objawom starzenia, aniżeli je naprawiający. Dlatego też w moim przypadku się nie sprawdził.
Idąc dalej za opisem - krem ma rewitalizować skórę, redukować bruzdy oraz minimalizować cienie i obrzęki. Głównymi składnikami kosmetyku są:
* 6-letnie saponiny czerwonego żeńszenia, ekstrakt z chryzantemy, miód (wspomagają cyrkulację krwi w skórze);
* ekstrakty: z zielonej herbaty, adlay oraz jagód goji (przeciwutleniacze; zwalczają wolne rodniki oraz zapobiegają starzeniu się skóry)
* ekstrakt z korzenia chińskiej lukrecji (mają właściwości rozjaśniające oraz zapobiegają przebarwieniom).
Oprócz tego (jak widać) krem zawiera jeszcze wiele ekstraktów ale błagam, nie każcie mi ich wszystkich wypisywać :P
Z drogimi koreańskimi kosmetykami jest taka fajna sprawa, że wszystkie można kupować w próbeczkach ;D Dzięki temu zwykły śmiertelnik może używać ekskluzywnych kosmetyków, nie idąc za każdym razem z torbami. Próbki można kupić zarówno u sprzedawców na Ebay'u, jak i w niektórych sklepach internetowych (Gmarket, RoseRoseShop, Tester Korea, itp.). Przykładowo, zamiast przepłacać niemalże 300zł za 100ml luksusowego opakowania esencji sum:37 Secret Programming, możemy dostać 10ml w 10 saszetkach za....32zł. Oczywiście trzeba wtedy uzupełniać zapasy dosyć często - ale o wiele więcej ludzi stać na jednorazowy wydatek 32zł, niż 300, dzięki czemu mogą oni używać takich kosmetyków. Odpowiednik tych 100ml w saszetkach będzie nas kosztował ok. 140zł - czyli wychodzi na to, że 160zł tak naprawdę płaci się za ekskluzywnie wyglądającą butelkę. Kolejny przykład: 40ml buteleczki esencji White Plus Renew Laneige nie znajdziecie nigdzie poniżej 140zł. Natomiast kupując 4 próbki w małych, 10ml plastikowych opakowaniach z wygodnym dozownikiem wydamy tylko ok.36zł. Taka sama ilość produktu o 104zł taniej - to robi różnicę!! Moim zdaniem takie próbki z dozownikami są nawet lepsze i bardziej przydatne, niż duże, ciężkie opakowania, których raczej nie wzięlibyśmy ze sobą w podróż.
Takie próbki kremu Essential Rejuvenating z dozownikiem (nie lubię saszetek) upatrzyłam sobie właśnie na Ebay, po czym kupiłam 3 sztuki.
Po 3.5ml każda.
Po wyciśnięciu odrobiny kremu trochę pożałowałam zakupu, ze względu na intensywny ziołowo-żeńszeniowy zapach. Uch. No ale jakoś się przełamałam - w końcu efekty ważniejsze!
Krem ma lekką, średnio gęstą konsystencję; daje się go bezproblemowo i gładko rozprowadzić palcami.
A oto schemat wyjaśniający, jak najlepiej wklepywać kosmetyk (ze strony producenta):
Krok 1) Zamknij oczy, a następnie używając środkowego oraz serdecznego palca masuj skronie ruchami w górę i dół, aby ulżyć oczom.
Krok 2) Uciskaj kciukiem oraz palcem wskazującym wzdłuż linii brwi, aby rozluźnić mięśnie się tam znajdujące.
Krok 3) Używając palców wskazujących, delikatnie uciskaj nimi punkty wzdłuż linii brwi, w zewnętrznych oraz wewnętrznych kącikach oczu, a następnie pod oczami. Powtórz 2-3 razy.
Pamiętajcie, te ćwiczenia należy wykonywać PO nałożeniu kremu! Dzięki temu tarcie zostaje zminimalizowane i nie naciągamy delikatnej skóry pod oczami. Staram się wykonywać takie ćwiczenia przed snem, kiedy mam czas i uwierzcie mi, one naprawdę relaksują :)!
Wracając do kremu. Dosyć szybko wchłania się przy wklepywaniu, pozostawiając delikatną, nawilżającą warstewkę ochronną.
Niestety, pod koniec dnia nie było po nim śladu, a skóra znów była sucha. Te 3 próbki starczyły mi na ok. 4 miesiące regularnego używania. W tym czasie nie zauważyłam żadnej poprawy, jeśli chodzi o drobne linie pod oczami, a wręcz pogorszenie sytuacji z uwagi na ekspresywną mimikę twarzy, którą musiałam stosować w tamtym czasie. Kolejna obietnica: krem ma rozjaśniać cienie pod oczami. Tutaj akurat nie mogę niczego jednoznacznie stwierdzić bo generalnie mam to szczęście, że nawet przy braku odpowiedniej ilości snu wyglądam świeżo ^^ Jednak w czasie stosowania kremu miałam bardzo stresującą pracę i spałam po 4-5 godzin dziennie, co niestety zaczęło delikatnie odbijać się na skórze pod oczami i zauważyłam delikatne zasinienie w kącikach. Na ile jednak krem je redukował (i czy w ogóle), tego nie jestem w stanie ocenić bo musiałabym wtedy przerwać jego używanie i zobaczyć, co się stanie. A tego, rzecz jasna, nie zrobiłam.
Po jego zużyciu bardzo się cieszyłam, że to były tylko próbki - bo jak miałabym zbierać na pełnowymiarowe opakowanie, po czym okazałoby się, że mi nie pasuje to bym się chyba popłakała ;p
Cena/ Pojemność:
25ml - 324zł (Amazon), 332zł (RoseRoseShop), 347zł (KoreaDepart), 381zł (ebay);
saszetki 1ml: 10 sztuk - 16zł (RoseRoseShop), 20 sztuk - 36zł (ebay), 30 sztuk - 44zł (ebay), 40 sztuk - 54zł (ebay);
pojemniczki z dozownikiem 3.5ml: 2 sztuki - 42zł (ebay), 5 sztuk - 91zł (ebay).
Nie inaczej jest z Essential Rejuvenating Eye Cream. Jest to krem pod oczy z podstawowej linii nawilżającej, zawierający zioła lecznicze.
Według producenta kosmetyk ten redukuje zmarszczki i drobne linie wokół oczu. Według mnie nie. Uważam, że nadaje się bardziej do użytku jako produkt zapobiegający pierwszym objawom starzenia, aniżeli je naprawiający. Dlatego też w moim przypadku się nie sprawdził.
Idąc dalej za opisem - krem ma rewitalizować skórę, redukować bruzdy oraz minimalizować cienie i obrzęki. Głównymi składnikami kosmetyku są:
* 6-letnie saponiny czerwonego żeńszenia, ekstrakt z chryzantemy, miód (wspomagają cyrkulację krwi w skórze);
* ekstrakty: z zielonej herbaty, adlay oraz jagód goji (przeciwutleniacze; zwalczają wolne rodniki oraz zapobiegają starzeniu się skóry)
* ekstrakt z korzenia chińskiej lukrecji (mają właściwości rozjaśniające oraz zapobiegają przebarwieniom).
Oprócz tego (jak widać) krem zawiera jeszcze wiele ekstraktów ale błagam, nie każcie mi ich wszystkich wypisywać :P
Z drogimi koreańskimi kosmetykami jest taka fajna sprawa, że wszystkie można kupować w próbeczkach ;D Dzięki temu zwykły śmiertelnik może używać ekskluzywnych kosmetyków, nie idąc za każdym razem z torbami. Próbki można kupić zarówno u sprzedawców na Ebay'u, jak i w niektórych sklepach internetowych (Gmarket, RoseRoseShop, Tester Korea, itp.). Przykładowo, zamiast przepłacać niemalże 300zł za 100ml luksusowego opakowania esencji sum:37 Secret Programming, możemy dostać 10ml w 10 saszetkach za....32zł. Oczywiście trzeba wtedy uzupełniać zapasy dosyć często - ale o wiele więcej ludzi stać na jednorazowy wydatek 32zł, niż 300, dzięki czemu mogą oni używać takich kosmetyków. Odpowiednik tych 100ml w saszetkach będzie nas kosztował ok. 140zł - czyli wychodzi na to, że 160zł tak naprawdę płaci się za ekskluzywnie wyglądającą butelkę. Kolejny przykład: 40ml buteleczki esencji White Plus Renew Laneige nie znajdziecie nigdzie poniżej 140zł. Natomiast kupując 4 próbki w małych, 10ml plastikowych opakowaniach z wygodnym dozownikiem wydamy tylko ok.36zł. Taka sama ilość produktu o 104zł taniej - to robi różnicę!! Moim zdaniem takie próbki z dozownikami są nawet lepsze i bardziej przydatne, niż duże, ciężkie opakowania, których raczej nie wzięlibyśmy ze sobą w podróż.
Takie próbki kremu Essential Rejuvenating z dozownikiem (nie lubię saszetek) upatrzyłam sobie właśnie na Ebay, po czym kupiłam 3 sztuki.
Po 3.5ml każda.
![]() |
| Dozownik. |
Po wyciśnięciu odrobiny kremu trochę pożałowałam zakupu, ze względu na intensywny ziołowo-żeńszeniowy zapach. Uch. No ale jakoś się przełamałam - w końcu efekty ważniejsze!
Krem ma lekką, średnio gęstą konsystencję; daje się go bezproblemowo i gładko rozprowadzić palcami.
A oto schemat wyjaśniający, jak najlepiej wklepywać kosmetyk (ze strony producenta):
![]() |
| Żródło: http://www.sulwhasoo.com.sg/en/product/Essential_Rejuvenating_Eye_Cream |
Krok 2) Uciskaj kciukiem oraz palcem wskazującym wzdłuż linii brwi, aby rozluźnić mięśnie się tam znajdujące.
Krok 3) Używając palców wskazujących, delikatnie uciskaj nimi punkty wzdłuż linii brwi, w zewnętrznych oraz wewnętrznych kącikach oczu, a następnie pod oczami. Powtórz 2-3 razy.
Pamiętajcie, te ćwiczenia należy wykonywać PO nałożeniu kremu! Dzięki temu tarcie zostaje zminimalizowane i nie naciągamy delikatnej skóry pod oczami. Staram się wykonywać takie ćwiczenia przed snem, kiedy mam czas i uwierzcie mi, one naprawdę relaksują :)!
Wracając do kremu. Dosyć szybko wchłania się przy wklepywaniu, pozostawiając delikatną, nawilżającą warstewkę ochronną.
Niestety, pod koniec dnia nie było po nim śladu, a skóra znów była sucha. Te 3 próbki starczyły mi na ok. 4 miesiące regularnego używania. W tym czasie nie zauważyłam żadnej poprawy, jeśli chodzi o drobne linie pod oczami, a wręcz pogorszenie sytuacji z uwagi na ekspresywną mimikę twarzy, którą musiałam stosować w tamtym czasie. Kolejna obietnica: krem ma rozjaśniać cienie pod oczami. Tutaj akurat nie mogę niczego jednoznacznie stwierdzić bo generalnie mam to szczęście, że nawet przy braku odpowiedniej ilości snu wyglądam świeżo ^^ Jednak w czasie stosowania kremu miałam bardzo stresującą pracę i spałam po 4-5 godzin dziennie, co niestety zaczęło delikatnie odbijać się na skórze pod oczami i zauważyłam delikatne zasinienie w kącikach. Na ile jednak krem je redukował (i czy w ogóle), tego nie jestem w stanie ocenić bo musiałabym wtedy przerwać jego używanie i zobaczyć, co się stanie. A tego, rzecz jasna, nie zrobiłam.
Po jego zużyciu bardzo się cieszyłam, że to były tylko próbki - bo jak miałabym zbierać na pełnowymiarowe opakowanie, po czym okazałoby się, że mi nie pasuje to bym się chyba popłakała ;p
Cena/ Pojemność:
25ml - 324zł (Amazon), 332zł (RoseRoseShop), 347zł (KoreaDepart), 381zł (ebay);
saszetki 1ml: 10 sztuk - 16zł (RoseRoseShop), 20 sztuk - 36zł (ebay), 30 sztuk - 44zł (ebay), 40 sztuk - 54zł (ebay);
pojemniczki z dozownikiem 3.5ml: 2 sztuki - 42zł (ebay), 5 sztuk - 91zł (ebay).
























