Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arbutyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arbutyna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Skin 79 Super Plus Triple Functions Vital Orange BB Cream SPF50/PA+++ [recenzja+skład]

 
SKŁAD/INCI: Water, Titanium Dioxide, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dipropylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Phenyl Trimethicone, Zinc Oxide, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl PEG/ PPG-10/ 1 Dimethicone, Arbutin, Sodium Chloride, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Glycerin, Glycine Soja (Soybean) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Bertholletia Excelsa (Brazil Nut) Seed Oil, Hedera Helix (Ivy) Extract, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Lycium Chinense (Goji Berry) Fruit Extract, Centella Asiatica Extract, Saussurea Involucrata Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolysed Collagen, Caviar Extract, Vitex Agnus Castus (Chaste Tree) Extract, Rosa Canina (Wild Rose) Fruit Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Morus Alba (White Mulberry) Bark Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Camellia Sinesis (Green Tea) Leaf Extract, Cornus Officinalis (Japanese Cornel) Fruit Extract, Portulaca Oleracea (Purslane) Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Pinus Sylvestris (Scots Pine) Cone Extract, Pinus Sylvestris (Scots Pine) Bud Extract, Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Equisetum Arvense (Common Horsetail) Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Thermus Thermophillus Ferment, Humulus Lopulus (Hops) Extract, Pearl Powder, Isoamyl P-Methoxycinnamate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Sorbitan Isostearate, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone, Cetyl Dimethicone, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Trihydroxystearin, Triethoxycaprylylsilane, Isopropyl Myristate, Dimethicone/ Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Butylene Glycol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Ethylhexyl Palmitate, Tribehenin, Palmitoyl Oligopeptide, Ceramide 3, Tocopherol, Retinol, Linoleic Acid, Propylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Squalane, Ascorbic Acid Polypeptide, Ubiquinone, Trehalose, Hydrogenated Lecithin, Phytosphingosine, Lecithin, Cyclodextrin, Alcohol, Adenosine, Disodium EDTA, Methylparaben, Chlorphenesin, Propylparaben, Dehydroacetic Acid, Fragrance, Iron Oxides (CI77492), Iron Oxides (77491), Iron Oxides (77499). 

Już od dawna na blogu nie pojawiła się recenzja żadnego kremu BB, chciałabym więc dziś to nadrobić :) Zaczęłam używać tego pomarańczka bardzo dawno, bo 1.5 roku temu, a że poszedł wreszcie do kosza (ostatnie pół roku już tylko leżał w szufladzie) - zabrałam się za pisanie. 
Gdy krem mnie zainteresował, najpierw nabyłam próbki - byłam zachwycona, ponieważ wydawało mi się, że wreszcie znalazłam swój ideał kolorystyczny, którego po nałożeniu nie da się odróżnić na tle skóry. Co prawda na forach i blogach dużo dziewczyn pisało, że podkreśla suche skórki ale pomyślałam, że mam tłustą cerę, więc nie powinno być problemu a poza tym, pewnie wystarczy krem nawilżający pod spód i częsty peeling. Yhy.....
Tak więc kupiłam pełnowymiarowe opakowanie, które prezentowało się tak (kartonik niestety wyrzuciłam dawno temu, więc zdjęcia nie będzie) :


Litery tworzące napisy "BB" oraz "Skin79" dosyć szybko zaczęły się ścierać - miała na to zapewne duży wpływ częsta wędrówka kosmetyku między szufladą, a torebką - aż starły się całkowicie. Nie jest to jednak oznaka, że produkt jest podróbką, jak niektórzy myślą. 
Zawartość wydobywa się z tego nieco ciężkawego, plastikowego opakowania za pomocą pompki, która jest złotego koloru i można się w niej przejrzeć, jak w lustrze. Jest to bardzo higieniczne rozwiązanie, natomiast wadą produktu jest niemożność sprawdzenia, ile go jeszcze w środku zostało. Zresztą na końcu i tak czeka nas mała niespodzianka, ale o tym później ;) Opakowanie jest zbyt nieporęczne, żeby go gdzieś ze sobą zabierać ale można kupić też wersję o połowę cieńszą (i dłuższą), a także małą tubkę - w sam raz na podróż czy do torebki. 

Producent obiecuje wyrównanie kolorytu cery - stąd arbutyna i najbardziej stabilna forma witaminy C w składzie; do tego filtry fizyczne oraz chemiczne o wysokich faktorach SPF i PA. Oprócz tego kosmetyk ma mieć działanie przeciwstarzeniowe dzięki zawartym w nim adenozynie, koenzymowi Q10, witaminie E, F, retinolowi (witaminie A) oraz ekstraktowi z zielonej herbaty (i wielu, wielu innych, jak widać ;p). 
Krem BB Skin79 Orange jest zdecydowanie jasnym, chłodnym beżem o delikatnie żółtym podtonie. Pachnie świeżo, delikatnie. Jest nieco gęstej konsystencji, nie leje się przez palce, dzięki czemu wygodnie się go nakłada.

W świetle dziennym.

Bezpośrednio w słońcu.
A teraz o moich wrażeniach z używania bebika. 
Krem jest nieco oleisty, nie jest lekki ale też specjalnie nie czuć go na twarzy. Mimo wszystko, nie zdecydowałabym się na noszenie go na twarzy latem. Po nałożeniu fajnie wtapia się w cerę, jednak po kilku godzinach zaczyna się rozwarstwiać tam, gdzie pojawiają się linie mimiczne, tzn. wokół ust, oczu i wzdłuż linii biegnących od nosa do ust, od mówienia i uśmiechania się w ciągu dnia. Nie ściera się beznadziejnie łatwo ale długodystansowym mistrzem w tej dziedzinie też nie jest. Jego wykończenie jest lekko matowe.

Kosmetyk na prawej połowie dłoni; światło dzienne.


Bezpośrednio w słońcu.
Jak się okazało, grzmiące o wybitnym talencie pomarańczka do podkreślania skórek blogerki i użytkowniczki miały rację ;) Że tak się wyrażę, cholernie podkreśla suche skórki, a nawet je wynajduje znikąd! Nieważne, że cera jest tłusta; nieważne, ile ton kremu nawilżającego nałoży się pod spodem; nieważne, czy codziennie będzie się złuszczać twarz i używać specjalnych szczoteczek do twarzy - skubany zawsze coś wynajdzie i wyeksponuje na samym środku nosa (gdzie indziej też) nawet, gdy niczego nie widać gołym okiem :| Bardzo frustrujące.
A. I okazało się, że odcień (mimo idealnego dopasowania, jak widać, na dłoni - a nałożony na twarz od szyi też mi się nie odcinał!) chyba nie do końca mi "leży", gdyż za każdym razem, kiedy miałam go na sobie, nawet zimą, słyszałam: "A co pani taka blada, chora pani jest?", "coś ty taka blada, dobrze się czujesz?", "wyglądasz jak trup", itp, itd.

Na plus mogę zaliczyć wysoki filtr - zawsze to dodatkowa ochrona wespół z filtrem pod spodem. No i dobrze pielęgnuje cerę - co wieczór po jego zmyciu widziałam poprawę jej stanu, była bardziej uspokojona i ujednolicona. Lepszy efekt był jedynie po Bio Essence Platinum. Nie zapycha porów.

A teraz obiecana niespodzianka na koniec :D
Użytkowniczki pełnowymiarowych kremów BB od Skin79 - gdy z pompki przestanie pewnego pięknego dnia lecieć Wasz kosmetyk, nie wyrzucajcie go. Bo jak go rozbierzecie na czynniki pierwsze, to Waszym oczom ukarze się taki osobliwy widok:

Może nie widać tego dobrze na zdjęciu ale co najmniej 1/4, jak nie więcej, zawartości wciąż jest w środku. Którą można spokojnie zużyć. 

Konsystencja: gęsta
Kolor: jasny, chłodny beż o żółtym podtonie
Zapach: świeży, delikatny
Krycie: pomiędzy średnim a mocnym
Efekt: lekko matowy
Cena/Pojemność: 56zł/40ml(korea depart), 68zł/40ml(ebay), 37zł/15ml(ebay), 25zł/3 x 5ml (ebay)

czwartek, 5 grudnia 2013

Skin79 Scandal Rose&Vanilla BB Cream SPF50/PA+++ [recenzja+skład] [wycofano w 2014]


SKŁAD/INCI: Water, Titanium Dioxide, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dipropylene Glycol, Cyclohexasiloxane, Phenyl Trimethicone, Zinc Oxide, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Arbutin, Sodium Chloride, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Glycerin, Isoamyl  P-Methoxycinnamate, Vanilla Planifolia (Vanilla) Fruit Extract, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Rosa Damascena Flower Water, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Extract, Mentha Piperita (Peppermint) Extract, Freesia Refracta Extract, Monarda Didyma Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Hedera Helix (Ivy) Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Rosa Gallica Flower Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Centella Asiatica Extract, Borago Officinalis (Borago) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Simmondsia Chinensis, Vitex Agnus Castus Extract, Morus Alba Bark Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Cornus  Officinalis Fruit Extract, Lecithin, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Fragaria Chiloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Pinus Sylvestris Cone Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Oat Kernel Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Ribes Nigrum (Black Currant) Leaf Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Equisetum Arvense Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Extract, Thermos Thermophillus Ferment, Humulus Lupulus Extract, Wheat/Flower Extract, Musa Sapientum (Banana) Fruit Extract, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Sorbitan Isostereate, Disteardimonium Hectorite, Dimethicone, Cetyl Dimethicone, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Trihydroxystearin, Triethoxycaprylylsilane, Isopropyl Myristate, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Butylene Glycol, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Ceramide 3, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Tribehenin, Palmitoyl Oligopeptide, Tocopherol, Retinol, Linoleic Acid, Biosaccharide Gum-1, Ascorbic Acid Polypeptide, Hydrogenated Lecithin, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Betaine, Calcium Carbonate, Phytosphingosine, Caprylic/Capric Triglyceride, Cyclodextrin, Beta-glucan, Disodium EDTA, Adenosine, Alcohol Denat., Methylparaben, Chlorphenesin, Propylparaben, Fragrance, Iron Oxides (CI77492, CI 77491, CI 77499).

Taaak, lista składu robi wrażenie ;) Kremy BB Skin79 mają to do siebie, że zazwyczaj lista ich składników jest tak długa, jak stąd na księżyc i z powrotem. Połowa z tego to po prostu ekstrakty oraz wyciągi z roślin i owoców. Mamy tu m.in. tytułowe ekstrakty z wanilii i wodę z płatków róży damasceńskiej, wysoki filtr spf50 dzięki filtrom fizycznym oraz chemicznym, ekstrakty z chyba wszystkich owoców dostępnych w naszej (i nie tylko) szerokości geograficznej :p, olejek arganowy, rozjaśniającą arbutynę, a także w znikomych ilościach adenozynę, retinol, witaminy C i E, odbudowujące ceramidy i kwas hialuronowy

Krem ten dorwałam przy okazji rozbiórki (chociaż początkowo nie miałam zamiaru) i testowałam jakiś czas z różnymi kosmetykami pod spodem, aż się w końcu poddałam. Efekt każdorazowo beznadziejny.

Kolorystycznie Scandal Rose&Vanilla bardzo przypomina Skin79 Orange, jest od niego odrobinę ciemniejszy.


Tak wygląda w naturalnym, dziennym oświetleniu.
A tutaj w świetle słonecznym.
Pachnie - a jakżeby inaczej - różą (zbyt intensywnie, jak na mój gust) i wanilią (ledwo wyczuwalna).  Jest kremem o dosyć gęstej konsystencji, przez co wystarczy naprawdę niewielka ilość do pokrycia całej twarzy. 
Niestety, nie potrafi się do końca "wtopić" w skórę, pigment jest taki jakiś gruboziarnisty i BARDZO go widać. Nie wiem, jakim cudem to działa ale mimo lekkiego połysku, jednocześnie tworzy modelowy wręcz efekt suchej maski, jak najgorszy podkład. 

Tutaj wygląda całkiem, całkiem, z lekkim połyskiem ale na twarzy już nie jest tak pięknie...


Kryje średnio, całkiem przyzwoicie i, o dziwo, wytrzymuje 6 godzin zanim sebum daje się już we znaki.  I to by było tyle zalet pod jego adresem. Dalej jest już tylko gorzej: 
* okropnie podkreśla suche skórki, gdzie tylko się da
* ...i nie tylko skórki, ale również każdą najdrobniejszą linię na twarzy :|
* wygląda tra-gicz-nie, zbiera się w porach
* łatwo smuży i ściera się przy najdelikatniejszym muśnięciu.
Po pewnym czasie stało się jasne, że bez względu na typ produktu czy kremu przeciwsłonecznego pod spodem, efekt zawsze jest tak samo beznadziejny. 
Werdykt: jestem na nie. 

Konsystencja: dosyć gęsta
Kolor: jasny beż z żółtym podtonem
Zapach: dominuje róża, odrobina wanilii
Krycie: średnie
Efekt: lekki połysk, jednocześnie sucha maska
Cena: 73 (ebay)
Pojemność: 35g (35ml)

sobota, 29 czerwca 2013

Skinfood Good Afternoon Apple Cinnamon BB SPF36/PA++ [recenzja+skład]

SKŁAD/ INCI: Water, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Cyclomethicone, Zinc Oxide, Butylene Glycol, Cetyl PEG/ PPG-10/1 Dimethicone, Arbutin, PEG-10 Dimethicone, Sorbitan Sesquioleate, Hexyl Laurate, Dimethicone Copolyol, Alumina, Silica, Dimethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Triethoxycaprylylsilane, Sodium Chloride, Stearalkonium Hectorite, Magnesium Aluminum Silicate, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Cinnamomum Cassia (Cinnamon) Bark Extract, Phenoxyethanol, Fragrance, Cl 77492(Yellow Iron Oxide), Cl 77491(Red Iron Oxide), Cl 77499(Black Iron Oxide).

Seria kremów BB "Good Afternoon" firmy Skinfood jest bardzo popularna nie tylko ze względu na cenę ale też niewątpliwy urok opakowań, przywołujący na myśl pyszne herbatki o różnych smakach. Skusiłam się w końcu i ja, postanawiając wypróbować całą serię, jedno po drugim :D

Jak dotąd, wypróbowałam trzy z pięciu kremów - dzisiaj napiszę co nieco o swoich wrażeniach po testach jabłkowo-cynamonowej wersji. Według producenta, krem ma za zadanie głównie rozjaśniać cerę dzięki zawartej w nim arbutynie, jak również ekstraktom z jabłek i kory cynamonu.
Produkty z tej serii mają po dwa odcienie - w przypadku dwóch z nich (Honey Black oraz Lemon Rose) odcień nr 1 jest o podtonie różowym, a nr 2 - żółtym, natomiast wersje pozostałych trzech różnią się jedynie jasnością.

Tutaj odcień nr 1

A tu odcień nr 2
"Jedynka" jest całkiem jasnym beżem, podczas gdy "dwójka" - dosyć mocnym "żółciochem".
Nr 1 ładnie wpasował się w moją karnację; nr 2 sprawiał, że wyglądałam, jakbym była mocno opalona... zdecydowanie zbyt ciemny. 

Nr 1 w pełnym słońcu.
Nr 2 w zimnym świetle.

Zapach kremu BB jest ledwo wyczuwalny - jak ktoś się uprze, to doszuka się w nim jabłkowo-cynamonowej woni. Konsystencję ma lekko gęstą, typową wśród bebików ale łatwo się rozprowadza palcami.  Krycie ma średnie, wykończenie - lekko połyskujące. Początkowo spodziewałam się, że będzie brzydko wyglądał na twarzy, ale nie - facjata sprawiała wrażenie, jakby nic na niej nie było. Przynajmniej zaraz po nałożeniu... bo potem już nie było tak fajnie ;)
Po pierwsze - brzydko podkreśla pory, zamiast je maskować, choćby w jakimś stopniu. Wchodzi we wszystkie możliwe linie, przesadnie je akcentując i sprawia, że wygląda się starzej, niż w rzeczywistości - paskudna rzecz.

Po drugie - w moim przypadku twarz zaczynała się "świecić" już po trzech godzinach, co raczej nie plasuje go wśród najbardziej wytrzymałych na mojej liście. 
Po trzecie - bardzo łatwo się "ściera" z twarzy przy byle dotyku, ba, nawet sam z siebie! A w dodatku warzy się okropnie pod koniec dnia. 

Nr 1 w świetle dziennym.
Nr 2 w świetle dziennym.

Nr 1 w pełnym słońcu.
Nr 2 w zimnym świetle.

Nie powiem, żebym nie spodziewała się takiego obrotu zdarzeń przy tej śmiesznie niskiej cenie (na ebay możemy go dostać za 21zł), aczkolwiek jest przynamniej jeden krem BB z tej serii, który staje na wysokości zadania - ale o tym innym razem ;) 

Konsystencja: dosyć gęsta
Kolor: #1 - jasny beż z żółtym podtonem; #2 - ciemny żółty
Zapach: delikatny, jabłkowo-cynamonowy
Krycie: średnie
Efekt: lekki połysk
Cena: 21~41zł (gmarket, ebay)
Pojemność: 30ml
Dostępność: ebay, zagraniczne sklepy internetowe

niedziela, 19 maja 2013

Dr.G Gowoonsesang Brightening Balm SPF30/PA++ [recenzja+skład]

SKŁAD/INCI: Water, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Talc, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, PEG-10 Dimethicone, Arbutin, Dipropylene Glycol, Isoeicosane, Zinc Oxide, Cyclomethicone, Triethylhexanoin, Disteardimonium Hectorite, Hexyl Laurate, Magnesium Sulfate, CI 77492 (Yellow Iron Oxide), C12-14 Pareth-3, CI 77491 (Red Iron Oxide), CI 77499 (Black Iron Oxide), Acrylates/ Dimethicone Copolymer, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Silica, Methicone, Palmitic Acid, Methylparaben, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Betaine, Propylparaben, Tocopheryl Acetate, Aluminum Hydroxide, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Extract, Portulaca Oleracea (Purslane) Extract, Rosa Centifolia Flower Water, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Glycosyl Trehalose, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Aluminum Stearate, Dimethicone, Fragrance, Butylparaben, Sodium Metabisulfite.

Koreański krem BB Gowoonsesang (właściwie to: Goeunsesang) jest jednym z popularniejszych tego typu kosmetyków nie tylko w Azji, ale i na całym świecie. Firma go produkująca, Dr. G, chwali się, że nad jej kosmetykami pracuje cała armia lekarzy dermatologów, specjalistów z laboratoriów, pielęgniarek i nie wiadomo, kogo jeszcze ;p Być może, ale do mnie takie hasełka nie przemawiają - ot, kolejna strategia marketingowa.  
Krem ma stopniowo rozjaśniać cerę i pomóc jej osiągnąć zdrowy blask - czyli niewiele obietnic, jak na kremy BB. Za to w kwestii noszenia kosmetyk jest całkiem dobry, o czym zresztą świadczy wiele pozytywnych recenzji na jego temat. Jego głównymi składnikami są: arbutyna, woda z płatków róży mchowej oraz ekstrakty z zielonej herbaty i portulaki pospolitej. 

Gowoonsesang ma bardzo przyjemną w nakładaniu, kremową konsystencję; całkiem mała ilość wystarczy do przykrycia całej twarzy - tym bardziej, że ma on mocne krycie. 
Jak widać, jest on koloru jasnobeżowego z lekkim różowym podtonem.

Moja cera ma lekki żółty podton, tak więc po nałożeniu kremu na twarz wyglądałam jak różowy prosiaczek. Szyja bardzo odznaczała się od twarzy - ale jakimś cudem po kilkunastu minutach BB dopasował się całkiem, całkiem - różowy podton już nie był tak widoczny.
Ponadto po spojrzeniu do lustra bardzo zaskoczył mnie efekt - super krycie, istny photoshop! Cera była prawie nieskazitelna, a jednocześnie tak naturalnie wyglądała. "Prawie" bo krem nie dał rady całkowicie zakamuflować dwóch wstrętnych, czerwonych gul, które mi w tamtym czasie wyskoczyły ale to można wybaczyć.
Jeśli chodzi o efekt, to przez kilka minut po nałożeniu bardzo widać pigment, jak przy zwykłym podkładzie; na szczęście produkt szybko wtapia się i wtedy można powiedzieć, że tworzy całkiem naturalny efekt na twarzy - jeśli naturalnym można nazwać to, że nasza cera wygląda tak bardzo nieskazitelnie ;p
Niestety, Gowoonsesang nie ukryje nam rozszerzonych porów, cudów nie ma.



Na zdjęciu powyżej widać, że krem ten ma matowe ale jednocześnie bardzo ładne, satynowe wykończenie. Świetnie się trzyma, naprawdę nie jest łatwo go zetrzeć - po całym dniu oczywiście nie wygląda, jak kilkanaście godzin wcześniej ale nie ściera się ani nie smuży. Co więcej, nie wchodzi w linie czy zmarszczki mimiczne! To jest wyczyn bo niestety prawie wszystkie kremy BB, których używam lub używałam, zaliczyło taką właśnie wpadkę. 
Również jako właścicielka tłustej cery jestem pod wrażeniem - Gowoonsesang zaczął błyszczeć na twarzy dopiero między szóstą, a siódmą godziną w użyciu!
Produkt ma delikatny, przyjemny zapach, tak więc naprawdę miło się go używa. Powiedziałabym, że w szczególności nadaje się na dni, kiedy nasza cera nie prezentuje się najlepiej lub na jakieś wielkie wyjścia, czy też do zdjęć. Ten krem jakością zdecydowanie przewyższa wszystkie znane mi kremy BB.

Mimo tych wszystkich zalet, nie kupię pełnowymiarowego opakowania - mam już mocno kryjący BB, który o wiele lepiej pasuje mi odcieniem i ma lżejszą konsystencję, co mi bardziej odpowiada ;)

Konsystencja: kremowa
Kolor: jasnobeżowy z różowym podtonem
Zapach: bardzo delikatny, przyjemny
Krycie: mocne ale wyglądające całkiem naturalnie
Efekt: matowy z satynowym połyskiem
Cena: 57~60zł (ebay1, ebay2) /cena sugerowana przez producenta: ok. 100zł
Pojemność: 45ml
Dostępność: ebay, polskie i zagraniczne sklepy internetowe



poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Skin79 Triple Functions Hot Pink BB Cream SPF25/PA++ (stara wersja) [recenzja + skład]

SKŁAD/ INCI: Water, Propylene Glycol, Cyclomethicone, Dimethicone, Titanium Dioxide, Isopropyl Palmitate, Talc, Butylene Glycol, Dicaprylate/Dicaprate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dipentaerythrityl Hexahydroxystearate/Hexastearate/Hexarosinate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Arbutin, Ethylhexyl Salicylate, Zinc Oxide, Magnesium Sulfate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Adenosine, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Madecassoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Nelumbo Nucifera (Sacred Lotus) Flower Water, Triclosan, Ceramide 3, Cholesterol, Lycium Chinense Fruit Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Extract, Cornus Officinalis (Japanese Cornel) Fruit Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Schizandra Chinensis Fruit Extract, Dimethicone/ Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Portulaca Oleracea (Common Purslane) Extract, Piper Methysticum Leaf/Root/Stem Extract, Disteardimonium Hectorite, Trihydroxystearin, Glycosyl Trehalose, Aluminum Hydroxide, Aluminum Stearate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Methicone, Tocopheryl Acetate, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Ubiquinone, Hydrogenated Lecithin, Phytic Acid, BHT, Fragrance, Phenoxyethanol, Propylparaben, Methylparaben, Butylparaben, Iron Oxides.


Hot Pink to jeden z najpopularniejszych kremów BB na całym świecie i jest z pewnością znany wszystkim amatorkom azjatyckich mazideł :) Osobom, które dopiero zaczynają używać produktów tego typu, jest on często polecany do wypróbowania jako pierwszy. Niektórzy twierdzą, że Hot Pink jest "przereklamowany", niemniej jednak będzie on odpowiadał sporej ilości kobiet.  

Krem ten charakteryzuje się nieco ziemistym odcieniem i różowym podtonem, przez co może nie odpowiadać osobom o silnym żółtym podtonie oraz posiadaczkom bardzo jasnej skóry. Ma nieco gęstą konsystencję i jest dosyć "tłusty", więc może być odczuwalny na twarzy w ciągu dnia. Jego zapach jest delikatny, pudrowy, nienachalny.




Swatch w zimnym świetle.
A tutaj w świetle dziennym; widać różowy podton.
Posiadam cerę o lekko żółtym podtonie, a mimo tego Hot Pink całkiem dobrze wtopił się w skórę; jednak gdy porównałam twarz z szyją w świetle dziennym, to trochę się odznaczał.
Jak widać na poniższych zdjęciach, produkt zostawia lekko "tłusty" blask po nałożeniu - osobom z przetłuszczającą się cerą przyda się puder lub bibułki matujące w ciągu dnia.


Światło dzienne.
Zimne oświetlenie.
Ten krem BB ma dosyć delikatne krycie, wyrównuje koloryt cery ale nie przykrywa większych niedoskonałości. Dobrze trzyma się przez większość dnia, nie wymaga poprawek, nie podkreśla drobnych linii czy zmarszczek. Wygląda bardzo naturalnie na twarzy.
Nie jestem w stanie ocenić, czy faktycznie rozjaśnia stopniowo cerę (dzięki zawartej arbutynie), i czy zmniejsza drobne zmarszczki (dzięki adenozynie), gdyż użyłam tylko kilku saszetek. 
Najlepiej kupować go u sprawdzonych sprzedawców, gdyż jest jednym z najczęściej podrabianych BB na świecie.

Konsystencja: dosyć gęsta
Kolor: beżowy z różowym podtonem
Zapach: lekko pudrowy
Krycie: lekkie, naturalnie wyglądające
Efekt: "tłusty" połysk
Cena: 5g (5ml) - 15zł; 15g (15ml) - 30zł; 40g (40ml) - 56zł (korea depart) 
Dostępność: polskie i zagraniczne sklepy internetowe, ebay

Denko maj 2015

Miesiąc maj już minął (co prawda 2 tygodnie temu ale kto tam by się czepiał szczegółów), a zatem pora na kolejne denko. Zebrało się kilka r...