środa, 6 marca 2013

The Skin House UV Protection Sun Block SPF50/ PA+++ /recenzja + skład/ [wycofano w 2013]




SKŁAD/ INCI: Water, Microparticle Titanium Dioxide/ Aluminum Hydroxide/ Stearic Acid/ Cyclomethicone/ PEG-10 Dimethicone/ Isohexadecane, Microparticle Zinc Oxide/ Methicone/ Cyclomethicone/ PEG-10 Dimethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate, 4-Methylbenzylidene Camphor, Dimethicone/ Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Isoamyl P-Methoxycinnamate, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, PEG-10 Dimethicone, Sodium Hyaluronate, Cetyl PEG/ PPG-10/ 1 Dimethicone, Triethanolamine, Sorbitan Sesquioleate, Isononyl Isononanoate, Disteardimonium Hectorite, Magnesium Sulfate, Beeswax, Ozokerite,  Sorbitan Isostearate, Methylparaben, Propylparaben, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Sodium Carboxymethyl Cellulose, Leontopodium Alpinum (Edelweiss) Leaf Extract, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract, Myrciaria Dubia (Camu Camu) Extract, Euterpe Oleracea (Acai Berry) Extract, Fragrance, CI 19140:1(Yellow No. 4).



Krem przeciwsłoneczny The Skin House jest drugim azjatyckim produktem tego typu, którego używam (po emulsji Hada Labo). Musiałam zrezygnować z Hada Labo po tym, jak przy drugim opakowaniu zaczął powodować wypryski (!) i po przeczytaniu kilku recenzji mój wybór padł na ten oto produkt. 

Na początku obawiałam się jego nieco gęstej konsystencji, zważywszy na fakt, iż mam skłonność do zapychania i tłustą cerę - na szczęście bezpodstawnie :) Ale zacznijmy od początku.  

Już przy otwarciu opakowania uwagę zwraca specyficzny zapach produktu - w sumie jest przyjemny ale da się również wyczuć delikatną, niezbyt przyjemną nutę zapachową, ciężko mi to z czymkolwiek porównać :3 Albo to ja mam taki przewrażliwiony węch? Troszkę mi on przeszkadza pod koniec dnia, zwłaszcza, jeśli mam też krem BB na twarzy - z drugiej strony nie jest to aż tak dokuczliwe, żeby rezygnować z kosmetyku. 

Konsystencja jest dosyć gęsta, co może sprawiać małe problemy przy nakładaniu produktu pod oczami - trzeba się trochę naklepać, co by nie ponaciągać skóry.
Krem lekko bieli po nałożeniu ale po ok. 15 minutach wchłania się na tyle, że można nałożyć "bebika" lub podkład. Jest idealny dla osób borykających się zarówno z suchą, jak i tłustą cerą. Dzięki sporej zawartości kwasu hialuronowego nawilża przez cały dzień, nie powodując jednocześnie przetłuszczania się skóry, utrzymuje śliczny blask cery (dokładnie taki, jak na zdjęciu reklamowym u góry ;P) praktycznie przez cały czas. Są dni, że nawet nie muszę używać bibułek matujących w ciągu dnia. Zastanawia mnie jednak, czy równie skutecznie będzie się sprawował w czasie upałów.... ;)
The Skin House Sun Block w ogóle nie zapycha ani nie powoduje wyprysków, z powodzeniem można go polecić także osobom z wrażliwą cerą. Nie zostawia ciężkiej, tłustej warstwy na skórze, w przeciwieństwie do wielu zachodnich kremów przeciwsłonecznych.

Niestety, zauważyłam, że przy mojej tłustej cerze powoduje warzenie się kremów BB już po 2~3 godzinach, co nie miało miejsca w przypadku emulsji Hada Labo. Będę musiała poszukać czegoś innego pod BB...
Aha, przy jego stosowaniu dobrze jest porządnie nawilżać cerę bo posiada upierdliwą zdolność do wynajdywania i podkreślania skórek :3 






Po wchłonięciu krem zostawia delikatny blask, który sprawia, że cera wygląda na nawilżoną.


Konsystencja: dosyć gęsta
Zapach: delikatny i raczej przyjemny

Efekt: delikatny, śliczny blask
Cena: ok. 56~98zł
Pojemność: 60 ml
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe

niedziela, 3 marca 2013

Secret Key Snail EGF Repairing Foam Cleanser [skład]


Dzisiaj krótka notka ze składem pianki do mycia twarzy Secret Key z ekstraktem ze ślimaka oraz EGF. O przetłumaczenie składu poprosiła mnie Czytelniczka bloga, tak więc skoro już spędziłam nad tym trochę czasu, równie dobrze mogę uzupełnić o niego zawartość bloga ;)


SKŁAD/ INCI: Water, Stearic Acid, Myristic Acid, Lauric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Potassium Hydroxide, Propylene Glycol, Glycerin, Sodium Lauryl Sulfate, Betaine, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, PEG-7 Caprylic/ Capric Glycerides, Lauramide DEA, Disodium EDTA, Snail Secretion Filtrate, Human Oligopeptide-1 (EGF), Methylparaben, Fragrance.

sobota, 2 marca 2013

FANCL Mild Cleansing Oil [recenzja + skład]



[Podany skład dotyczy wersji na rynek japoński. Inne wersje mogą się nieznacznie różnić składem.]
SKŁAD/ INCI: Cetyl Ethylhexanoate, Butylene Glycol Diisononanoate, Polyglyceryl-10 Diisostearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-20 Octaisononanoate, Diphenylsiloxy Phenyl Trimethicone, Polyglyceryl-20 Hexacaprylate, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Dimethicone, Glyceryl Behenate/ Eicosadioate, Phytosteryl/ Isostearyl/ Cetyl/ Stearyl/ Behenyl Dimer Dilinoleate, Tocopherol, Stearoyl Inulin, Dextrin Palmitate.


Olej do zmywania makijażu japońskiej firmy FANCL (czyt. fan-kel) to mój absolutny faworyt. Przed nim używałam dwóch innych popularnych olejów, Hada Labo oraz DHC ale to ten produkt podbił moje serce ;)
Szukając ideału pośród tej kategorii, ważne było dla mnie, aby produkt nie zawierał SLS-ów ani innych tego typu agresywnych czy drażniących składników i nie wysuszał skóry. FANCL słynie z tego, że ich kosmetyki nie zawierają konserwantów, dlatego nieotwarte mogą stać maksymalnie rok a po otwarciu muszą być zużyte w ciągu określonego, relatywnie krótkiego czasu, inaczej zaczną się w nich namnażać bakterie. Jest to jeden z powodów, dla którego uwielbiam ten produkt, gdyż staram się używać kosmetyków z możliwie najmniejszą ilością szkodliwych składników. Mild Cleansing Oil po otwarciu musi być zużyty w ciągu maksymalnie 120 dni.

Olej ten ma wodnistą konsystencję, dlatego bardzo szybko i łatwo zmywa się nim makijaż, można go również użyć do usunięcia makijażu oka bez tarcia i naciągania delikatnej skóry w tym rejonie twarzy. Nie szczypie i nie podrażnia oczu, nawet tak wrażliwych i wysuszonych jak moje :) Nie wysusza, a nawet delikatnie nawilża m.in. dzięki ekstraktowi z rośliny jednorocznej Limnanthes Alba oraz witaminie E. Będąc delikatnym dla skóry, jest jednocześnie bezlitosny dla najbardziej opornych kosmetyków - z powodzeniem zmywa nawet wodoodporne eyelinery, kredki do oczu czy tusze do rzęs. Jest bezzapachowy. 



Tak wygląda projekt opakowania z 2012 - najnowszy, z 2013, pokazany jest na zdjęciu tytułowym.


Wygodna pompka z klipsem zabezpieczającym.


Olej ten jest mleczno-przezroczysty, nie jest klarowny.


Test skuteczności - od lewej: 1) mocno kryjący krem BB, 2) szminka, 3) wodoodporna kredka do oczu, 4) wodoodporny tusz do rzęs, 5) korektor pod oczy i 6) cień do powiek w kamieniu.


Olej w akcji, nie wygląda to zbyt estetycznie :P


Ta-daaa, efekt końcowy: ani śladu po żadnym z kosmetyków!



Konsystencja: wodnista
Zapach: brak
Kolor: mleczno - przezroczysty
Cena: 60ml - 30zł; 120ml - 53zł (cena sugerowana przez producenta)
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe


niedziela, 24 lutego 2013

Lioele Perfect Jumbo Concealer [recenzja + skład]



SKŁAD/ INCI: Phenyl Trimethicone, Titanium Dioxide, Polyethylene, Caprylic/ Capric/ Myristic/ Stearic Triglyceride, Bismuth Oxychloride, Ceresin, Triethylhexanoin, CI 77492 (Yellow Oxide Of Iron), Boron Nitride, Squalane, Butylene Glycol Dicaprylate/ Dicaprate, Silica, Nylon –12, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Hydrogenated Rapeseed Oil, Hydrogenated Jojoba Oil, Sorbitan Sesquioleate, CI 77491 (Red Oxide Of Iron), CI 77499 (Black Oxide Of Iron), Butylparaben, BHT, Pearl Powder, Coral Powder, Lemon Peel Oil, Allantoin, Fragrance. 

Jako, że moja cera należy do typu tłustego i niestety wiąże się to z "niespodziankami" na twarzy od czasu do czasu, zdecydowałam, że korektor będzie dobrą inwestycją. Kremy BB, których używam zazwyczaj ładnie kryją ale gdy zdarzy się gorszy dzień, to tylko założyć karton na głowę..... albo dodatkowo użyć korektora! 
Tak więc po wytypowaniu kilku azjatyckich produktów oraz przeczytaniu recenzji na ich temat mój wybór padł na Lioele. Próbując testery korektorów europejskich firm w drogeriach czułam wyłącznie frustrację, gdyż odcienie były albo zdecydowanie za jasne, albo za ciemne. Jeśli chodzi o korektor Lioele, użytkowniczki zachwalały jego neutralny odcień, który świetnie wtapia się w skórę i jest praktycznie niewidoczny dzięki odbijającemu światło proszkowi z pereł.
Muszę przyznać, że faktycznie tak jest, nawet jeśli nałożymy więcej niż jedną warstwę, trzeba go tylko dobrze rozetrzeć. Jak się go nałoży pod krem BB, to genialnie zakrywa nawet największe zaczerwienienia. Świetne efekty daje również użyty solo.
Jego przeznaczeniem jest punktowe nakładanie na wypryski, tak więc nie nadaje się pod oczy z uwagi na lekko wysuszające właściwości. Trzyma się bardzo dobrze przez cały dzień, a także nie "gryzie" się z kremami BB o różnych odcieniach.


Korektor można wysuwać, jest go dużo, więc starcza na długo.



Po roztarciu.


Kolor: neutralny, dopasowujący się do odcienia cery
Zapach: brak
Krycie: bardzo dobre
Cena: 30 zł (ebay)
Ilość: prawie trzycentymetrowy wkład
Dostępność: polskie sklepy internetowe, ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe
 

niedziela, 17 lutego 2013

Juju Aquamoist Jyunmitsu Moisturizing Essence [recenzja + skład]

[Podany skład dotyczy wersji na rynek japoński. Inne wersje mogą się nieznacznie różnić składem.]
SKŁAD/ INCI:  Water, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Hydroxypropyltrimonium Hyaluronate, Sodium Citrate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben.

Oto kolejny produkt japońskiej firmy Juju Aquamoist - tym razem taki, którego sobie chwalę :) Zawiera aż 3 typy kwasu hialuronowego.  Według producenta nadaje się zarówno na dzień, jak i na noc, z racji tego, że nie pozostawia żadnego filmu na twarzy. Niby nie zostawia, ale jak się przepłucze twarz wodą, to jednak czuć lekki film. W każdym razie nie wiem, jak zachowuje się pod makijażem, gdyż używam go tylko na noc jako element wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. Daje wyraźne, prawie natychmiastowe rezultaty w postaci ujędrnienia i nawilżenia cery, pomaga utrzymać dobrą kondycję skóry i zapobiegać jej wysuszeniu. Przy stosowaniu raz dziennie starcza na ok. 3~4 miesiące. Nie zapycha porów.

Zauważyłam jednak, że produkty z kwasem hialuronowym w naszym polskim klimacie działają najlepiej jedynie wiosną i latem, rezultaty stosowania już nie są tak spektakularne jesienią i zimą. Zaintrygowana tą obserwacją, poszperałam trochę w internecie w poszukiwaniu informacji - i co się okazało? Otóż kwas hialuronowy jest tzw. humektantem, czyli substancją higroskopijną, która przyciąga cząsteczki wody z otoczenia, wiąże je i zatrzymuje. Ale niestety działa to w obie strony, więc jeśli przebywamy w suchym klimacie, humektant nie ma skąd wiązać cząstek i może nam skórę wręcz wysuszyć. Dlatego jesienią i zimą tak ważne jest jednoczesne stosowanie emolientów - składników, które dodatkowo natłuszczają i tworzą warstwę ochronną zatrzymującą wilgoć. 


Tak wygląda nieaktualne już opakowanie ;)


Produkt ma higieniczny dozownik, kolejny plus. Dwa naciśnięcia pompki wystarczają na całą twarz.




A tu skóra po całkowitym wchłonięciu się produktu, zero śladu.


Konsystencja: żelowa
Kolor: przezroczysty
Zapach: brak
Cena: 62zł  (cena sugerowana przez producenta)
Pojemność: 30ml
Dostępność: ebay.com, zagraniczne sklepy internetowe

Denko maj 2015

Miesiąc maj już minął (co prawda 2 tygodnie temu ale kto tam by się czepiał szczegółów), a zatem pora na kolejne denko. Zebrało się kilka r...